Testosteron – jakie suplementy nie działają w podnoszeniu jego poziomu

Przez lata producenci suplementów diety reklamowali niektóre swoje preparaty, jako skutecznie podnoszące w sposób naturalny poziom testosteronu – hormonu płciowego determinującego cechy męskości – jakże pożądanego pośród mężczyzn, którzy dążą do poprawy swojej sylwetki, siły mięśniowej, samopoczucia czy popędu płciowego.

Nie wszystko jednak jest takie oczywiste i w miarę powstawania kolejnych badań na temat tych obiecujących związków odkrywano, które z nich faktycznie podnoszą poziom androgenu, a które ponoszą w tej kwestii fiasko.

Ten wpis poświęcam omówieniu kilku powszechnie stosowanych suplementów diety, które - pomimo deklaracji - testosteronu niestety nie podnoszą.

KWAS D-ASPARAGINOWY (DAA)

Substancja ta jest jednym z izomerów kwasu asparaginowego – aminokwasu niezaliczanego do puli niezbędnych.

Hype wokół DAA powstał na skutek badań, gdzie wykazano zależność suplementowania tym aminokwasem i jego wpływem na wzrost poziomu testosteronu zarówno u szczurów, jak i u ludzi [1].

Niestety, długotrwałe badania wykazały, że pozytywny wpływ DAA na poziom hormonów płciowych zanika już po 4 tygodniach jego stosowania. Inne zaś badanie [2] nie wykazało żadnego wpływu na poziom androgenu, ani na sprawność sportową.

W 2015 roku wykonano eksperyment [3] porównujący dawkę 3 g (czyli typową rekomendowaną) z dawką 6g, gdzie suplementacja trwała 2 tygodnie. Dawka 3 g nie spowodowała wzrostu testosteronu, gdzie dawka 6g owszem już wpłynęła na poziom androgenów… powodując spadek całkowitego testosteronu oraz wolnego względem poziomu wyjściowego.

Innym razem wykonano test [4] na 22 mężczyznach, gdzie część z nich przyjmowała przez 12 tygodni placebo lub dawkę 6 g DAA. Pod koniec badania grupa przyjmująca DAA miała poziomy hormonów nieodbiegające od ich poziomu zmierzonego przed przystąpieniem do badania, a wyniki sprawnościowe były na poziomie grupy placebo.

Podsumowując: suplementacja DAA w najlepszym wypadku spowoduje krótkotrwały wzrost testosteronu… w najgorszym jego spadek – coś czego byśmy na pewno nie oczekiwali od boostera testosteronu.

TRIBULUS TERRESTRIS

Tribulus terrestris, czyli inaczej buzdyganek ziemny, używany jest od stuleci w medycynie indyjskiej oraz chińskiej w różnych celach – poprawy libido, wsparcia układu moczowego czy redukcji obrzęków [5]. W obecnych czasach buzdyganek sprzedawany jest jako suplement na podniesienie produkcji testosteronu oraz sprawności fizycznej.

Swojego czasu spekulowano, iż tribulus prawdopodobnie działa jako mimetyk hormonu luteinizującego, który to stymuluje produkcję testosteronu w jądrach, a pewne badania na zwierzętach wykazały, że u tych suplementacja faktycznie wpływała pozytywnie na produkcję androgenu [6].

Niestety, badania na ludziach nie potwierdziły dobroczynnego wpływu buzdyganka. Przeprowadzono kilka dobrze skonstruowanych badań i żadne z nich nie wykazało zmian u uczestników w poziomie testosteronu, siły mięśniowej czy kompozycji ciała [7, 8, 9].

Podsumowując: tribulus terrestris nie ma jakiegokolwiek wpływu na gospodarkę testosteronu.

KORZEŃ MACA

Maca – inaczej lepidium mayenii – jest rośliną, którą można spotkać niemal wyłącznie w górzystych rejonach Peru. Jest blisko spokrewniona z roślinami krzyżowymi, jak brokuł, kalafior czy brukselki. Maca bywa też nazywana peruwiańskim żeń-szeniem [10].

W dalekiej przeszłości, roślina ta była używana jako forma waluty w handlu, potem dopiero zaczęła odgrywać rolę naturalnego panaceum, między innymi na problemy z płodnością.

Podstawowymi korzyściami ze stosowania korzenia maca są poprawa libido oraz regulacja tolerancji stresu, jako że roślina wykazuje działanie adaptogenne.

Maca wykazuje działanie wzmagające popęd płciowy, zarówno u mężczyzn jak i u kobiet, a także znajduje zastosowanie w zwalczeniu zaburzeń erekcji [11, 12].

Jednakże, obecna baza dostępnych badań nie potwierdza wpływu rośliny na poziom testosteronu, ani na żaden inny hormon, który powiązany jest ze stymulacją produkcji testosteronu, jak LH czy FSH [11, 13, 14].

Podsumowując: korzeń maca może skutecznie zwiększyć popęd płciowy zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, ale jako booster testosteronu nie wykazuje działania, zatem suplementacja nie przełoży się na efekty w sporcie.

DIM oraz I3C

Indolo-3-karbinol (I3C) jest związkiem naturalnie występującym w warzywach krzyżowych, powstałym na skutek rozpadu glukozynolanu glukobrasicyny (jeden z aktywnych związków rośliny o charakterze funkcjonalnym oraz prozdrowotnym). W organizmie I3C w dalszej kolejności rozkładane jest do 3,3-diindolilometanu (DIM). Oba te związki wykazują działanie antyestrogenowe (DIM silniejsze od I3C) poprzez hamowanie aromatyzacji, co w rezultacie potencjalnie ogranicza przekształcanie testosteronu do estrogenów [15, 16] zmniejszając całkowitą pulę estrogenów krążących w organizmie, gdzie te konkurują o receptory z testosteronem.

DIM oraz I3C wykazują również działanie konwertujące estrogeny do ich mniej aktywnych form, co z kolei może zmniejszać negatywny wpływ estrogenów na organizm, jak w przypadku występowania pewnych form nowotworów [17].

Jednakże, więcej niekoniecznie znaczy lepiej. Przyjmując DIM w postaci suplementu o wysokiej koncentracji tego związku może doprowadzić do efektu odwrotnego od zamierzonego – wzrostu aktywności enzymu aromatazy skutkując podniesieniem poziomu estrogenów w organizmie [18]. Dzieje się tak dlatego, iż wyższa koncentracja DIM skorelowana jest z aktywnością receptora Ah [19], który z kolei pobudza produkcję enzymów aromatazy [20].

Podsumowując: stosunkowo niska podaż DIM i I3C, jak uzyskana drogą spożycia warzyw krzyżowych, jest wystarczająca do uzyskania dobroczynnego wpływu tych związków na gospodarkę hormonalną, gdzie suplementacja wysokimi stężeniami może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.

2 komentarze

  1. Co z tongat ali oraz wyciągiem z pestek granatu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *