Rhodiola Rosea rozawiny czy salidrozydy
Suplementacja Suplementy diety

Rhodiola Rosea – rozawiny czy salidrozydy?

Adaptogeny, które jeszcze nie tak dawno znane były jedynie osobom mocno wtajemniczonym, obecnie stały się jedną z podstaw suplementacji wielu osób. Lepsze samopoczucie i większa odporność na stres to bardzo atrakcyjna perspektywa, a Rhodiola Rosea jest rośliną, której skuteczność jest świetnie udokumentowana w literaturze naukowej. Wraz ze wzrostem popularności, rozszerza się również wybór preparatów na rynku. Różnią się one kilkoma parametrami, z czego najważniejsza wydaje się być standaryzacja na składniki aktywne. Na co należy zwrócić uwagę, wybierając suplement z Rhodiola Rosea?

Po pierwsze, musimy zwrócić uwagę, czy w ogóle zastosowano jakąkolwiek standaryzację. Niektórzy producenci stosują zwykły susz, który nie jest ekstraktem, a dotyczy to zazwyczaj środków o bardzo niskiej cenie. W tabelach składu innych suplementów możemy zobaczyć też stopień kompresji suszu (4:1, 20:1, itp.), co może być mylnie interpretowane. Nie jest to standaryzowany ekstrakt, a jedynie susz o odpowiednio mocno zredukowanej objętości. Nie wiemy tak naprawdę ile pozostało w nim składników, które mają dla nas znaczenie, ani nawet czy jakakolwiek ich ilość w surowcu pozostała. To również jest domena raczej najtańszych suplementów.

Interesować nas powinna informacja o standaryzacji na procentową zawartość konkretnych substancji czynnych. Taka informacja świadczy o tym, że na pewno otrzymujemy składnik wykazujący pożądane działanie oraz możemy precyzyjnie dobrać dawkowanie, znając jego koncentrację.

Jakiej standaryzacji powinniśmy wypatrywać?

Zdecydowana większość ekstraktów standaryzowana jest na zawartość rozawin, co dość mocno zakorzeniło się w rynku. Niektórzy uważają, że im większa ich ilość, tym lepsza jakość. A może i większość tak uważa? Zatem niespodzianką dla sporego grona będzie wieść, że to nie one powinny nas interesować. Głównym składnikiem, którego powinniśmy wypatrywać na etykiecie są salidrozydy (rzadziej określane też rodiolozydami). Jako, że twierdzenie to jest dość zaskakujące, dobrze by było podeprzeć je odpowiednimi dowodami. Przyjrzyjmy się zatem, co odkryto w eksperymentach naukowych.

Rhodiola Rosea - działanie salidrozydówWiele do tematu wnosi publikacja szwedzkich naukowców, Pana A. Panossiana i towarzyszy. Postanowili oni sprawdzić efekty całego ekstraktu Rhodiola Rosea oraz poszczególnych, wyizolowanych składników na kondycję psychiczną szczurów. Wśród tych składników wyróżniono salidrozydy, rozawiny, rozyny, rozaryny, tyrozol, alkohol cynamonowy, aldehyd cynamonowy oraz kwas cynamonowy. Efekty mierzono testem Porsolta, zwanym też testem wymuszonego pływania. Polega on na umieszczeniu zwierzęcia w cylindrycznym naczyniu z wodą na 15 minut i powtórnej próbie po 48 godzinach z obserwacją czasu w bezruchu. Pomiędzy tymi dwoma próbami podawano szczurom substancje czynne trzykrotnie – od razu po pierwszej próbie, na 24h później oraz na godzinę przed drugą próbą.

Wykazano, że ekstrakt Rhodiola Rosea [Swedish Herbal Institute (6% rosavin, 2,7% rhodioloside, 0,8% tyrosol)] daje efekty lepsze niż imipramina (klasyczny lek przeciwdepresyjny) i wyciąg z dziurawca. Spośród pojedynczych składników największą efektywnością cieszyły się salidrozydy, z 76,82% redukcją depresji, w porównaniu do takiej samej dawki rozawin, które dały 56,6% poprawy. Bazując na tym, salidrozydy mają silniejszy efekt przeciwdepresyjny i to na ich dużej zawartości bardziej nam zależy.

A. Panossian et. al. „Comparative study of Rhodiola preparations on behavioral despair of rats” 2008

Właściwości przeciwdepresyjne i charakterystyczne, energetyzujące działanie różeńca górskiego wynikają z wpływu na poziomy neuroprzekaźników. Mówi się o właściwościach hamujących aktywność monoaminooksydazy, jednak znacznie mniej się wspomina o tym, które konkretnie składniki mają tę możliwość. W pracy Daphne van Diermen i towarzyszy zobaczyć możemy wpływ różnych składników Rhodiola Rosea na hamowanie MAO-A i MAO-B.

Jak się okazuje, rozawiny nie mają wpływu na żadną frakcję monoaminooksydazy. Salidrozydy natomiast w pewnym stopniu (~36% wartości leku referencyjnego, selegiliny) hamują czynność MAO-B, co może się odbijać na większej koncentracji dopaminy i energetyzującym działaniu. Co ciekawe, w Rhodiola znajdują się również inne składniki o działaniu hamującym MAO, które dysponują dość sporą mocą. Rozyrydyna jest w tym aspekcie najciekawsza, gdyż hamuje MAO-A z efektywnością 16% mocy leku referencyjnego oraz aż 84% MAO-B, co jest naprawdę imponującym wynikiem. Niestety, standaryzacji na ten składnik nie zobaczymy w żadnym suplemencie, więc pozostaje jedynie mieć nadzieję na jego obecność.

Daphnevan Diermen et. al. „Monoamine oxidase inhibition by Rhodiola rosea L. Roots”
Journal of Ethnopharmacology Volume 122, Issue 2, 18 March 2009, Pages 397-401

Apollo's Hegemony Rhodiola Rosea ekstrakt 3% salidrozydów
Apollo’s Hegemony Rhodiola Rosea

Wróćmy jeszcze raz do dorobku naukowego Pana Alexandra Panossiana. Otóż w swojej pracy w 2014 roku wraz z towarzyszami przeanalizował wpływ składników Rhodiola na ekspresję genów człowieka. Wybrano konkretnie 3 fitoskładniki, które w tym aspekcie są najbardziej znaczące – salidrozyd, tyrozol oraz triandrynę. Okazuje się, że każdy z tych składników wpływa odpowiednio na 1052, 1057 i 1062 geny! Efekty związane z wpływem na te geny dotyczą różnych aspektów zdrowia, włączając w to funkcjonowanie układu pokarmowego (163 geny), nerwowego (95) i krążenia (72) oraz zaburzeń metabolicznych (63), psychicznych (62), endokrynnych (60) i behawioralnych (50).

Po adaptogeny, a szczególnie po Rhodiola sięgamy głównie po to, by się dobrze czuć, zatem tutaj również skupmy się głównie na kwestiach wpływających na neurobiochemię i kondycję psychiczną. Wśród mechanizmów najbardziej dotkniętych działaniem Rhodiola wymienić można między innymi sygnalizację receptorów sprzężonych z białkami G, aktywność receptorów glutaminianu, działanie receptorów efryny oraz szlaki, w których uczestniczy cAMP. Przechodząc do efektów praktycznych, skutkuje to zmniejszeniem tendencji do zachowań agresywnych oraz złagodzeniem emocjonalności, co potwierdza wyniki wcześniejszych klinicznych i przedklinicznych prób, sprawdzających wpływ Rhodiola Rosea na depresję i zaburzenia lękowe.

A. Panossian et. al. „Mechanism of action of Rhodiola, salidroside, tyrosol and triandrin in isolated neuroglial cells: an interactive pathway analysis of the downstream effects using RNA microarray data.”
Phytomedicine. 2014 Sep 25;21(11):1325-48. doi: 10.1016/j.phymed.2014.07.008. Epub 2014 Aug 7.

Jak widać, wraz z zagłębianiem się w temat działania Rhodiola trafiamy na coraz to ciekawsze nowinki. Czy to koniec dobroczynnych działań salidrozydów? Oczywiście nie, ponieważ trafić możemy też na doniesienia Pana Shi i towarzyszy o neuroprotekcyjnym działaniu salidrozydu i jego pochodnej, tyrozolu. Te dwie substancje efektywnie chronią mózg przed konsekwencjami niedokrwienia oraz dzięki właściwościom przeciwutleniającym, przed neurodegeneracyjnym działaniem nadtlenku wodoru.

Shi TY. et .al. „Neuroprotective effects of Salidroside and its analogue tyrosol galactoside against focal cerebral ischemia in vivo and H2O2-induced neurotoxicity in vitro.”
Neurotox Res. 2012 May;21(4):358-67. doi: 10.1007/s12640-011-9290-7. Epub 2011 Nov 18.

Doktor Carlo Cifani z kolegami postanowili sprawdzić działanie salidrozydów i rozawin na napady objadania się. W tym celu odpowiednio przygotowano samice szczura, by wywołać u nich odpowiednie wzorce. Przeprowadzono trzy 8-dniowe cykle, w każdym przez 4 dni stosowano restrykcję pożywienia do 66% normalnej wartości oraz przez 4 dni dawano nieograniczony dostęp do pokarmu. 25 dnia, czyli w dzień testu szczurzyce wystawiono na działanie doraźnego stresu. Test polegał na udostępnieniu pokarmu o wysokiej wartości smakowej i obserwowaniu zachowania zwierząt. Ekstrakt różeńca górskiego (3% rozawin, 3,12% salidrozydów) lub wyizolowane składniki podano szczurom na godzinę przed udostępnieniem przysmaków.

Jedynie osobniki, które doświadczyły i restrykcji pożywienia, i stresu, reagowały napadowym objadaniem w ciągu 15-60 minut od uzyskania dostępu do jedzenia. Cały ekstrakt i izolowane salidrozydy były w stanie albo zahamować napadowe objadanie, albo je wyeliminować, zależnie od dawki. Takich efektów nie zauważono w grupie, która dostała wyłącznie wyizolowane rozawiny. Jest to kolejna przesłanka, by kierować się zawartością salidrozydów w kupowanym suplemencie, a jednocześnie też informacja o ciekawym działaniu tego ziela na regulację zachowań związanych z regulacją spożywania pokarmów.

Cifani et. al. „Effect of salidroside, active principle of Rhodiola rosea extract, on binge eating.”
Physiol Behav. 2010 Dec 2;101(5):555-62. doi: 10.1016/j.physbeh.2010.09.006. Epub 2010 Sep 15.

W badaniach in vivo, ponownie na szczurach, sprawdzono jak salidrozydy działają na układ nerwowy, który jest degenerowany modelem Alzheimera. Efekty są jak najbardziej pozytywne, ponieważ przeciwutleniający i neuroprotekcyjny potencjał salidrozydów odwrócił wszystkie sprawdzane parametry, które uległy pogorszeniu po wywołaniu choroby, włączając w to pogorszenie pamięci, zdolności do uczenia i liczne parametry biochemiczne. Jest to kolejna przesłanka, zaraz po wcześniej przytoczonych doniesieniach Pana Shi, która sugeruje ochornne działanie salidrozydów dla układu nerwowego.

Zhang et. al. „Salidroside attenuates beta amyloid-induced cognitive deficits via modulating oxidative stress and inflammatory mediators in rat hippocampus.”
Behav Brain Res. 2013 May 1;244:70-81. doi: 10.1016/j.bbr.2013.01.037. Epub 2013 Feb 5.

Jak widać, Rhodiola dużo zawdzięcza salidrozydom. Rozawin oczywiście skreślać całkowicie nie można, ponieważ ekstrakty z 3% ich zawartością i zaledwie 1% salidrozydów również wykazywały w badaniach skuteczność. W obliczu przytoczonych tutaj informacji, które na wielu płaszczyznach wskazują na wyższość salidrozydów nad rozawinami, kupujmy suplementy z dużą ilością tych pierwszych, by poświęcenie gryzoni uczestniczących w przytoczonych badaniach nie było bezzasadne.

O autorze

Wojciech Nowosada

Wojciech Nowosada

Od zawsze pasjonowało mnie to jak funkcjonuje ludzki organizm. Stale poszerzam wiedzę z zakresu dietetyki, głównie sportowej, medycyny (endokrynologii i psychiatrii) i farmakologii. Moje zainteresowanie w szczególności przyciąga praca mózgu i działanie środków psychoaktywnych. Pracuję z pasją i staram się być na bieżąco z odkryciami nauki. W międzyczasie pomagam ludziom w kształtowaniu wymarzonych sylwetek i regulacji nastroju.

› Zobacz wszystkie artykuły

2 komentarze

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad