Healthy Lifestyle Suplementacja

Nadmierna masa ciała i niektóre tłuszcze przyczyniają się do rozwoju depresji!

Tytuł wydawać się może oczywisty. Związek depresji z otyłością był dotychczas wielokrotnie dokumentowany. Pokuszono się nawet o stwierdzenia jakoby sama otyłość mogła zwiększać ryzyko występowania depresji i nasilenia jej objawów.

Jeżeli zestawimy powyższe informacje z faktem, iż wśród dorosłych Polaków wspomina się o częstości występowania otyłości u około 17% dorosłych (2014-15), a nadwagi u niemal 37% naszych rodaków… nie wygląda to ciekawie.

Ciekawe informacje, będące poniekąd wstępem do dzisiejszego tekstu, przynosi publikacja z Psychiatry Investigation, gdzie badanie 990 osób (330 cierpiących na depresję i 660 zdrowych) pozwoliło stwierdzić, iż wzorzec jedzenia w istotny sposób wpływa na ryzyko wystąpienia depresji. Po podziale na dwa podstawowe wzorce żywienia – „zdrowy” i „niezdrowy” zaobserwowano, że niezdrowy sposób odżywiania się w znaczący sposób przyczynia się do wzrostu ilorazu szans rozwoju depresji.

W innej pracy, opublikowanej w PLoS One w 2014 podkreśla się, że z niezdrowym wzorcem żywieniowym często współwystępują inne czynniki predysponujące do rozwoju depresji, jak czynniki socjo-ekonomiczne czy inne zachowania zdrowotne (stosowane używki, brak aktywności fizycznej etc), jednak samo żywienie także, w sposób niezależny może predysponować do rozwoju tego schorzenia.

W roku 2017 w czasopiśmie Journal of Preventive Medicine & Public Health grupa koreańskich badaczy opublikowała pracę mającą odpowiedzieć na pytanie „czy otyłość powoduje depresję?”. Podkreśla się w niej, iż USA jest 9 w kolejności krajem na świecie pod względem częstości występowania otyłości (przyznam, że myślałem że plasują się nieco wyżej), a zaburzenia depresyjne trapią ok. 7% mieszkańców. Również ich badania wykazują istotne powiązanie depresji i wskaźnika masy ciała (BMI), a rozmiar efektu można uznać za duży.

Autorzy innej pracy, z 2015 przebadali 240 przypadkowych osób. Za otyłe można było uznać 48% z nich, podczas gdy tylko 1% był zdiagnozowany. Diagnoza depresji u badanej populacji pozytywnie korelowała z podwyższonym wskaźnikiem BMI.

Do rzeczy – dlaczego w tytule coś o tłuszczu?!

Już spieszę wyjaśnić – tytuł owszem, ma klasycznie za zadanie skupienie Waszej uwagi i nakłonienie do zerknięcia w tekst, jednak absolutnie nie ma być pustym sloganem. Wysokoprzetworzone tłuszcze to, zgodnie z aktualnym stanem wiedzy, jedyne składniki pożywienia, które charakteryzują JEDYNIE NEGATYWNY WPŁYW ZDROWOTNE. Brzmi przerażająco i takie właśnie jest – tłuszcze wielonienasycone o konfiguracji trans czyli długotrwale ogrzewane tłuszcze roślinne lub te poddawane procesowi utwardzania/uwodornienia*. Dostarczają kalorii (co w sumie można pośrednio uznać za ich jedyną zaletę), udokumentowano także ich wpływ prozapalny, pronowotworowy, aterogenny (promiażdżycowy), prozakrzepowy i… długo by wymieniać. Dziś jednak chciałbym skupić się na możliwych skutkach spożywania tłuszczów nienasyconych o konfiguracji trans i tłuszczów nasyconych na ryzyko rozwoju depresji.

Jednym z większych eksperymentów korelujących spożycie WNKT Trans i depresję jest Projekt SUN, którego wyniki opublikowano już w 2011, a który to obejmował ponad 12 000 osób. Doniesienia te potwierdzają rzesze innych badań (2016 – autorzy podnoszą także kwestię zaburzeń w obrębie tkanki mózgowej i neuronów, 2018, gdzie podkreśla się także rolę stosunku KT omega-3 : omega-6).

*Jeszcze parę lat temu znaczących ilości kwasów nienasyconych o konfiguracji trans dostarczały margaryny (głównie twarde – kostkowe), aktualnie jednak te grupy produktów są znacznie bezpieczniejsze. Wciąż bogatym źródłem „transów” pozostają przekąski smażone w głębokim oleju, szczególnie w tłuszczach obfitujących w kwasy tłuszczowe nienasycone jak olej słonecznikowy bądź rzepakowy.

Kwasy tłuszczowe nasycone pod ostrzałem

Również tłuszcze nasycone wydają się mieć negatywny wpływ na nasz stan psycho-emocjonalny. Nie są to dane rozstrzygające, jednak zwolennicy diet tłuszczowych i ketogenicznych zbilansowanych nieprawidłowo (bo za takie należy uznać te bazujące głównie na tłuszczach nasyconych) powinni czym prędzej pójść po rozum do głowy. Opublikowane niespełna 2 tygodnie temu badanie przynosi zaskakujące dane.

W niniejszej pracy badacze również podkreślają rosnącą ilość dowodów na zwiększone ryzyko występowania depresji u otyłych, ich celem natomiast jest pójście krok dalej i zbadanie molekularnych zależności pomiędzy tymi jednostkami chorobowymi i ciągiem przyczynowo-skutkowym. Badanie co prawda przeprowadzone było na modelu zwierzęcym (myszki), a więc trudno ekstrapolować wyniki bezpośrednio na ludzi, jednak w kontekście zachowań społecznych i więzi te małe stworzenia wykazują wiele podobieństw do ludzi. By nie zagłębiać się w kwestie fizjologiczne, których większość i tak nie chce czytać – zaobserwowano przede wszystkim, iż stosowanie diety wysokotłuszczowej (dieta „klasyczna” lub bogatotłuszczowa ad libitum) prowadzi do wzrostu akumulacji kwasu palmitynowego (jeden z nasyconych kwasów tłuszczowych) w podwzgórzu, supresji aktywności szlaku sygnałowego cAMP, a także enzymu rozkładającego go. Enzym ten (fosfodiesteraza 4A) wpływa antydepresyjnie (niweluje objawy depresji u myszy dotkniętych otyłością) – działanie to może przyczyniać się do rozwoju zaburzeń nastroju i depresji.

Podsumowanie

Otyłość z całą pewnością sprzyja depresji. Podobnie sprawa wygląda w przypadku WNKT Trans i, być może, tłuszczów nasyconych, choć w tej materii mimo „obiecujących” doniesień nie mamy pewności. Nie pozostaje więc nic innego jak minimalizować spożycie WNKT Trans i SFA (co sugerują aktualne normy żywienia dla populacji Polski) i dbać o prewencję depresji, do której zalicza się przede wszystkim regularną aktywność fizyczną, odpowiednią ilość snu i zrównoważoną, urozmaiconą i dobrze zbilansowaną dietę. Na temat produktów żywieniowych mogących wpływać przeciwdepresyjnie postaram się sporządzić osobne opracowanie w niedalekiej przyszłości.

 

O autorze

Paweł Szewczyk

Paweł Szewczyk

Dietetyk praktyk i pasjonat naukowego podejścia.
Doktorant w Zakładzie Dietetyki Katedry Gastroenterologii i Hepatologii, prelegent wielu konferencji, autor tekstów popularnonaukowych oraz artykułów naukowych. Szkoleniowiec sportowców, trenerów i dietetyków

Na co dzień zgłębiam tajniki żywienia i suplementacji w sporcie, a także znaczenie snu i wpływ na regenerację senną poprzez dietę, suplementację i modyfikacje stylu życia.

Po więcej informacji zapraszam:
https://www.facebook.com/PawelSzewczykDietetyk/
https://www.instagram.com/pawel_szewczyk_dietetyk/

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad