Miłość i seks, a neuroprzekaźniki

Karola Kocięda

Miałam największy problem z nadaniem wstępu temu artykułowi, dlatego został napisany na końcu. Nie wiedziałam, czy mam zdefiniować miłość i seks, czy podać jakieś dane statystyczne, albo powód wyboru tego tematu. Nie chciałam by wyszło ckliwie, bo w tym temacie, jak i innych metafizycznych, mogę być romantyczna;). Nie chciałam również czegoś takiego wspaniałego jak miłość i seks obedrzeć brutalnie z całej tajemniczości, i magii ,i sprowadzić do szeregu reakcji chemicznych.

Nie będę opisywać na pewno swoich osobistych doświadczeń, jak zazwyczaj. Nie tym razem, bo tą strefę chce zachować dla swoich bliskich; choć nie mam z nimi tematów tabu i lubię rozmawiać o seksie. Jako osoba, która z natury kocha ludzi, jednych bardziej, drugich mniej, która szybko „zakochuje się” w wielu wyjątkowych osóbkach, jednak prawdziwą miłością darzy nieliczne, która sama miała epizody niekochania siebie, z deficytem miłości od dziecka, po kilku związkach, a nawet małżeństwie, z chorobami, zmieniającymi się preferencjami, ale zawsze z wysokim libido, mogę szczerze napisać, że zarówno miłość jak i seks są bardzo ważnymi elementami w naszym życiu, a ich brak może przełożyć się na nasze zdrowie, tym samym na ciało jak i psychikę.

Co mam na myśli mówiąc miłość? Integralność, rozumianą jako bycie szczęśliwym z drugą osobą (wiadomo czasami mniej szczęśliwym), potrzeba dawania (nie tylko brania), dialog, współpraca, poświęcenie, ewolucja uczuć. Na miłość składają się takie emocje jak zakochanie, pożądanie, zauroczenie, zafascynowanie, przyjaźń, namiętność, wzajemne dobro.

Miłość z reguły nas zmienia. Wiąże się często z erotyczną fascynacją, często jest gwałtowna i wpływa na widzenie świata. Często rzeczywistość wówczas płynie jakby w zwolnionym tempie. I teraz losy mogą być różne. U jednych zrodzi się wspólna więź psychiczna, porozumienie dusz, a u innych „miłość od pierwszego wejrzenia” pozostanie tylko na poziomie erotycznym, który może trwać nawet długie lata, lub skończyć się wraz z fascynacją seksualną. Niemniej czas, w którym trwa owo zauroczenie, działa cuda z naszą głową i chemią mózgu, i każdemu tego życzę. Conajmniej raz;)

Istnieje wiele teorii dotyczących tego, jak wybieramy sobie partnerów. Jedne mówią, że wybieramy osoby podobne do nas, naszych ojców/matek, inne – że wręcz przeciwnie, pociąga nas odmienność. Mówi się nawet, że odpowiedzialny jest za to główny układ zgodności tkankowej (MHC) ,  a my wyczuwamy potencjalnego partnera z genami jak najbardziej odmiennymi od naszych, by uniknąć płodzenia potomstwa z kimś blisko spokrewnionym. Niewątpliwie duże znaczenie mają feromony, które wysyłamy i odbieramy nieświadomie,  i które również pomagają nam ocenić atrakcyjność drugiej osoby.

Badania naukowe pokazują, że  u osób zakochanych aktywność neuronów w obszarach odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności, motywację, emocje i interakcje społeczne są znacznie większe niż u osób nie zakochanych i tym wyższe, im dłużej to zakochanie trwało. Obszary, w których neurony pracują u zakochanych intensywniej, to jądra podstawne, kora przedczołowa ciało migdałowate, hipokamp, zakręt obręczy i w ogóle cały płat limbiczny, zwany też wyspą. U tych zaś, którzy zakończyli związek, obszary te były najmniej aktywne.

NEUROPRZEKAŹNIKI

Zakochanie, można powiedzieć w dużym uproszczeniu, pobudza ośrodek przyjemności. U osób będących w fazie zauroczenia rośnie poziom neuroprzekaźników z grupy monoamim, w tym dopaminy. Ma ona wpływ na procesy emocjonalne oraz na wyższe czynności psychiczne w układzie limbicznym, gdzie aktywuje układ nagrody. Dopamina daje nam poczucie szczęścia i spełnienia. Wywołuje przy tym zadowolenie, a nawet ekscytację, wzrost energii i intensyfikuje uczucia.

Pejoratywnie mówi się, że „miłość ogłupia”, co ma wiele racji, ponieważ zauroczenie seksualne faktycznie powoduje, że jesteśmy w stanie zrobić dziwne rzeczy :). Niektórzy nazywają ten stan „narkotycznym”, ponieważ nasz mózg w tym stanie zamienia się w fabrykę stymulantów; wydziela w dużych ilościach różne substancje, które wprowadzają nas w euforyczny stan. Stan zakochania jest trochę jak uzależnienie, zakochani czują się jak na głodzie, ciągle tęsknią za ukochaną osobą, ciągle mają niedosyt. Osoby z większą ilością dopaminy są odważniejsze, skłonne do ryzykownych działań :).

Jedną z najważniejszych w neurochemii miłości substancją jest  fenyloetyloamina (PEA).

Produkuje ją pień mózgu, a więc jego ewolucyjnie najstarsza część, która odpowiada za kontrolę najważniejszych procesów życiowych. To działanie PEA sprawia, że czujemy się zakochani. To ona aktywuje układ nagrody zawsze wtedy, kiedy ukochana osoba jest blisko, dlatego też dążymy do jak najczęstszych spotkań.  w działaniu i budowie przypomina amfetaminę. Ta sama, która się wydziela u biegaczy długodystansowych, czy znajduje się w czekoladzie, choć ta na szczęście szybko jest metabolizowana bo byśmy mieli wszyscy przerąbane :). Fenyloetyloamina pobudza zakochanych, ale też pozbawia koncentracji na innych ważnych rzeczach, co pewnie wielu zakochanych potwierdzi :). Fenyloetyloamina sama w sobie działa jako neuroprzekaźnik, a dodatkowo aktywuje inne szlaki neurotransmisji. Wpływa bowiem na zwiększenie uwalniania wspomnianej dopaminy, noradrenaliny i serotoniny. Jej współdziałanie z dopaminą jest źródłem odczuć interpretowanych jako miłość. Motywuje też do działania, w tym przypadku do poszukiwania okazji do przebywania jak najbliżej ukochanej osoby. Serotonina daje poczucie szczęścia i wewnętrznego komfortu. A ponieważ wydzielana jest pod wpływem PEA, czyli w towarzystwie naszej drugiej połówki, po prostu czujemy, że to właśnie przy niej jest nasze miejsce, bo najlepiej jest nam właśnie wtedy.

O tym, czym są neuroprzekaźniki i jakie funkcje dodatkowe pełnią możecie poczytać w tym artykule.

Za przyspieszone serce ( nie bez powodu serce stało się symbolem miłości), czerwienienie na widok ukochanego, podwyższone ciśnienie odpowiada zwiększone wydzielanie noradrenaliny. Jest podobna do adrenaliny, często produkowana z nią, a sprawia, że zakochani są pobudzeni, potrzebują mniej snu i rzadziej czują głód, głównie w swoim towarzystwie (noradrenalina zmniejsza dopływ krwi do układu pokarmowego, za to ukrwienie następuje w innych narządach ;)). To również ten neuroprzekaźnik odpowiada za podniecenie, za to, że nawet niewinne muśnięcie, subtelny dotyk, widok osoby czy pocałunek powoduje drżenie. Niestety jest też ciemna strona noradrenaliny, bo jednocześnie zwiększa lęk przed utratą drugiej połówki. Tradycyjnie łączy się jej działanie z przygotowaniem organizmu do walki lub ucieczki… ale także do stosunku seksualnego.

Pojawiają się też objawy podobne do występujących w zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych (OCD) – stajemy się wybitnie monotematyczni i nie możemy myśleć o niczym innym niż obiekt naszych uczuć.

Wzrost poziomu powyższych neuroprzekaźników w mózgu skutkuje zwiększeniem produkcji testosteronu i estrogenów. Między dwojgiem ludzi pojawia się pociąg seksualny. Prędzej czy później pojawia się seks, a to dopiero powoduje prawdziwą burzę w mózgu:).

Chemia seksu

Podczas podniecenia maleje aktywność części płata czołowego, która odpowiada za chociażby wstyd. Podobnie rzecz ma się z ciałem migdałowatym, który najczęściej powoduje niepokój i lęk – one również się uspokajają. Na początku stosunku wzrasta dopamina, która po osiągnięciu orgazmu spada, a w jej miejsce pojawia się serotonina i endorfiny, które działają na te same receptory co heroina.  Po udanym stosunku ich poziom we krwi jest nawet dwukrotnie wyższy niż w normalnych warunkach. Pojawia się uczucie przyjemności, harmonii i spokoju, zanika aktywność jąder migdałowatych i kory śródwęchowej – obszarów związanych z emocjami takimi jak strach, napięcie czy stres. Dzieje się tak głównie za sprawą produkowanej przez podwzgórze oksytocyny. To właśnie ona wzmacnia również zachowania opiekuńcze, a także zwiększa zaufanie do partnera. W związku zaś z tym, że promuje sen wolnofalowy, może być współodpowiedzialna za uspokojenie i odprężenie po stosunku.

Działanie oksytocyny ma duze znaczenie w mechaniźmie erekcji prącia. Badania przeprowadzone na szczurach wykazały, że stężenie tego hormonu podczas kolejnych faz obrzmiewania i sztywnienia penisa rosło silniej we krwi wypełniającej ciała jamiste prącia niż we krwi obwodowej. Z kolei w trakcie ustępowania wzwodu zauważono proces odwrotny: poziom oksytocyny w krwiobiegu stawał się wyższy, a we krwi ciał jamistych malał.

Po orgazmie podnosi się  również stężenie prolaktyny, która odpowiada za stan zaspokojenia seksualnego. Jej zwiększona ilość może utrzymywać się nawet do dwóch tygodni.

Hormony więzi partnerskiej

Uważa się , że związek  “dojrzały” zaczyna się po 2 latach, a  przeżywa kryzys po ok 4 latach, ponieważ zazwyczaj wtedy kończy się faza zakochania. Oczywiście są związki, które trwają długo dłużej, nie rzadko pojawia się ponowne zakochanie. Jednak mózg przyzwyczaja się do działania fenyloetyloaminy i sama obecność drugiej osoby nie jest już wystarczającym bodźcem, by odczuć taką samą euforię jak na początku.

Są jednak dwa hormony, które natura stworzyła dla utrzymania więzi między partnerami. Jest to oksytocyna i wazopresyna.

Oksytocyna, odpowiada za dwa typy relacji: między partnerami oraz miedzy matką i dzieckiem. Związana jest bowiem z porodem i karmieniem piersią oraz wydzielana w największej ilości w czasie orgazmu. Dzięki niej tworzy się więź pod wpływem kontaktu fizycznego.

Nie bez powodu pieszczenie piersi sprawia kobietom przyjemność – w końcu drażnienie sutków pobudza uwalnianie tego hormonu.

U mężczyzn ważniejszym hormonem jest wazopresyna. Bierze ona udział w łączeniu wspomnień o wspólnie przeżytych chwilach przyjemności z osobą partnera, a tym samym – w budowaniu trwałych więzi.

Oczywiste jest , że nie każda miłość przetrwa wieki. Czasami związki się rozpadają. Niekiedy winny jest brak bliskości i związanych z nią hormonów. Przyczyną zakończenia romantycznej relacji może też by fakt, że przywiązanie rozwinęło się tylko u jednej osoby, podczas gdy druga go nie odczuwa. Po latach może się także okazać, że po fazie stabilizacji nadszedł okres nazywany fazą pustego związku, w której jedynym czynnikiem utrzymującym dwoje ludzi przy sobie jest przyzwyczajenie.

Nie ma niestety recepty na udany związek. Za dużo występuje zależnych, bardzo indywidualnych dla danych jednostek, jak przy podejściu dietetycznym. Dla kogoś będzie ważna uroda, dla innych inteligencja, zapach, czy budowa ciała. Ktoś będzie szukał w związku romantycznych uniesień, pieszczot i czułości, a inna osoba dominacji, czy elementów BDSM. Wszystko też zależy od partnerów, ich odporności, zdolności rozumienia drugiej osoby, poziomu pożądania, potrzeby pielęgnowania sztuki miłosnej. Dla jednych seks będzie ważny, dla innych, nie (podobno). Ja uważam, że nawet powyżej opisane biochemiczne działanie pokazuje jak zbliżenia pomiędzy partnerami są ważne. Daje to też wiele możliwości ciągłego eksperymentowania, poznawania się (stref erogennych, które mogą się zmieniać!) i wprowadzania nowych bodźców. Nie chodzi tu o samo zaspokojenie, bo można się zawsze masturbować.  Seks ma charakter więziotwórczy. A brak seksu często kreuje dystans ciała, który pociąga za sobą również niepokojący dystans emocji. Zanik z nieczynności powoduje zmiany fizjologiczne i hormonalne. Cała chemia miłości i seksu usypia, a to może doprowadzić do rozstania lub nieszczęśliwego związku.

Dbanie o związek to również uwzględnianie potrzeb i oczekiwań drugiej połówki. Czasami trzeba nad tym popracować. Ważne by było dobrze każdej ze stron, a dobry nastrój połówki nie był kosztem siebie (masochizm) i by podchodzić do związku z należną uwagą. Na pewno ważnym aspektem w utrzymaniu związku będzie dbanie o swoją atrakcyjność;  ciało oraz zdrowie, chociażby poprzez dietę, aktywność fizyczną, czy sen.

Z badań naukowych wynika, że sukces związku wynika z : więzi uczuciowej, udanego życia seksualnego, przyjaźni, przewagi podobieństw nad różnicami, pielęgnowanie uczuć, przezwyciężanie nudy i monotonii, umiejętność neutralizowania konfliktów. Aktywność seksualna jest najczęściej wymieniana, a 52 % mężczyzn akceptuje życie małżeńskie bez miłości, o ile jest seks. W związkach bez ślubu ten procent rośnie, również u kobiet.

Często jednak nieodzwajemniona miłość, może doprowadzić do długotrwałego stanu frustracji, napięcia doprowadzi w końcu do załamania sił obronnych organizmu. Może się pojawić z czasem nerwica lub choroby psychosomatyczne. Jeśli związek działa na nas destrukcyjnie, należy się ratować.

Miłość jest ważna. Partnerska, jak i macierzyńska. Czy słyszeliście o eksperymencie króla pruskiego? Uznał on, że trzeba wychować superżołnierzy, po czym odseperował niemowlaki od rodziców i zarządził zimny chów. Wszystkie dzieci zmarły. Miłość jest jak pokarm, podstawą naszego życia.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tym. W niemal wszystkich receptach na udany związek, czy udane życie, a nawet dietę , brakuje mi kluczowego elementu – miłości do samego siebie. Jest to tajemnica sukcesu, lepszego samopoczucia, zdobywania wymarzonych szczytów ;). To nie żadna magia, to neuronauka! Najważniejsze to zrzucić z siebie ciężar poczucia winy. Całe życie znęcamy się nad swoimi ciałami, „biczujemy” się, że nie jesteśmy tak idealni, jak byśmy chcieli. Głównie problem mają z tym kobiety. Jesteś tak piękna, jak się czujesz. Zasługujesz na życie, w którym będziesz się nieustannie odnawiać. Nie zajeżdżaj się, nie jeździj ciągle tylko z pustym bakiem, troska o siebie nie jest egoizmem, ani luksusem. Jest niezbędna dla zdrowia. Zasługujesz na to. A lepsze radzenie sobie ze stresem pogłębia więzi z najbliższymi.

LIBIDO U KOBIET

Jeśli miałabym podać najczęstszy problem z jakim spotykam się wśród moich podopiecznych, to nie będzie to wcale tarczyca czy Hashimoto, a brak ochoty na seks , zaniżone libido.

Dlaczego tak się dzieje?

Brak libido jest częstym niepożądanym skutkiem przewlekłego stresu, sygnałem przeciążenia organizmu. Gdy jesteś zestresowana kortyzol zabiera cegiełki potrzebne do budowy hormonów płciowych (estrogen, progesteron, testosteron). Przewlekły deficyt kalorii jedynie doleje oliwy do ognia. Może dojść do braku zainteresowania seksem, który czasami jest przedwstępem do braku miesiączki.

Inne zaburzenia, które prowadzą do zmniejszenia libido, a tym samym nierównowagi hormonów płciowych to: zaburzenia mikrobiomu, nadwaga , jak i niedowaga, insulinooporność, zapalenie, toksyny środowiskowe.

Trzeba też pamiętać, że u kobiety ośrodki odpowiadające za libido są silnie związane z emocjami, więc pamiętajcie Panowie, że tu też wiele zależy od Was ;). Ważne by Wasza kobietka nie zapomniała, że jest dla Was wyjątkowa. Oczywiście, działa to w dwie strony!

Drugim najczęstszym powodem braku ochoty na seks, jest źle dobrana antykoncepcja.

Jak poznać spadek libido? Takie kobiety nie potrzebują seksu częściej niż raz na dwa tygodnie, miesiąc (!), albo nie czerpią z niego żadnej przyjemności. A zmieniły się czasy, gdy dla kobiety seks to był tylko obowiązek względem męża, natomiast samorealizacją – macierzyństwo i przyjemność jedynie "dawania" mężczyźnie (tak pokazują badania dr Hanny Malewskiej z lat 60. przeprowadzone wśród warszawianek). Dziś jest inaczej. Kobiety oczekują znacznie więcej, w tym wielu doznań seksualnych dla siebie. Czerpią z tego przyjemność, eksperymentują z pozycjami, przedmiotami, lubią czuć się dowartościowane, pożądane, to wpływa na ich samoocenę, a tym samym na jakość związku. Choć są oczywiście i takie przypadki, gdzie nadal kobietki robią to po prostu dla mężczyzny, ruchu, dla awansu, czy nawet z wdzięczności za luksusową torebkę. Nie będę tego oceniać.

SUPLEMENTACJA A LIBIDO

Istnieje suplement, który wspomaga wzrost libido u kobiet, a jest to arginina – donator tlenku azotu, który odpowiada za wzrost podniecenia u kobiety i poprawę ukrwienia narządów płciowych. Dzięki temu zwiększa się nawilżenie pochwy oraz reakcja na bodźce, co sprzyja podnieceniu i podnosi satysfakcję ze współżycia.  Jednakże, nie działa ona jak u mężczyzn viagra. Argininę należy suplementować przez dłuższy czas, wówczas wzrasta ochota na seks, kobieta łatwiej się podnieca.

Dodatkowo suplementacja u kobiet powinna się opierać na poprawie witalności organizmu oraz zniesieniu stresu i zmęczenia. Dlatego często poleca się dodatkowo preparaty zawierające substancje przeciwdziałające stresowi:

żeń-szeń

witaminę B6, magnez , np TEN suplement

znoszące zmęczenie- największy wróg libido.

Dodatkowo Lew Starowicz poleca oglądanie filmów erotycznych;).

W sferze biologicznej za libido u pań odpowiadają hormony oraz reakcje ze strony naczyń krwionośnych, a także receptory rozsiane w strefach erogennych oraz neuroprzekaźniki ślące informacje do określonych struktur mózgu.

Popędem seksualnym mężczyzny i kobiety sterują różne mechanizmy. U mężczyzn za libido odpowiada głównie testosteron - o tym jak naturalnie podnieść testosteron poczytacie tutaj. Gdy mózg odbiera sygnał o pobudzeniu seksualnym, przesyła impuls do komórek nerwowych rdzenia prącia, te zaczynają wytwarzać tlenek azotu powodujący rozluźnianie mięśni gładkich i napływ krwi do ciał jamistych penisa, dzięki czemu  następuje wzwód.

Dodatkowo, tlenek azotu działa jak neuroprzekaźnik, odgrywając kluczową rolę w przekazywaniu sygnałów z organów i tkanek do mózgu. Za jego pośrednictwem mózg odbiera informacje o pobudzeniu seksualnym, co pozytywnie wpływa na libido.

Czasami problem z brakiem libido może okazać się brak pieszczot, odkrywania ciała partnerki przez partnera (stref erogennych). Dosyć częste zjawisko u mężczyzn, u których w domu obowiązywał zimny chów; gdzie rodzice ani siebie, ani dzieci nie obdarzali pieszczotami. Często u takiej osoby seks będzie jedynie okazją do wyżycia się, rozładowania napięcia, a pragnienia kobiety znajdą się na ostatnim miejscu. Stąd też u kobiety może pojawić się niechęć do seksu.

I uwaga panowie, nie ma znaczenia długość penisa, bo najwięcej receptorów jest w pierwszej zewnętrznej 1/3 długości pochwy!

Ważną rolę odgrywają feromony. Piszę podobno, bo wiemy, że istnieją, ale nie potrafimy zbadać ich działania. Ale możemy przyjąć, że przyczyną pewnych wydarzeń jest silna biologia.

Co jeszcze może pomóc:

Niepokalanek mnisiVitex – jest naturalnym stabilizatorem hormonów. Przywraca równowagę pomiędzy estrogenem a progesteronem. Łagodzi depresję, rozdrażienie, PMS. Poleca się go również przy nadmiernym poziomie prolaktyny. Łagodzi suchość pochwy, ułatwia zajście w ciążę, napady gorąca podczas manopauzy. Stosuje się go min. 3 miesiące (kapsułki po 500mg/1x).

Maca- reguluje wydzielanie kortyzolu, a spora ilość badań pokazuje, że może wspomagać regulację żeńskiej gospodarki hormonalnej. Wykazano, że organiczna maca stymuluje produkcję estrogenów, tłumi hormon folikulotropowy i redukuje nasilenie objawów menopauzy (uderzenia gorąca i nocne poty) u kobiet w okresie postmenopauzalnym.

Dieta!

Zacytuje tu Virginię Woolf – „Nie można dobrze myśleć, kochać ani spać, jeśli się wpierw dobrze nie zjadło” 😉

LIBIDO U MĘŻCZYZN

Mężczyznom poleca się głównie dwa naturalne suplementy.

Horny Goat Weed to nazwa zioła znanego z Tradycyjnej Medycy Chińskiej, gdzie stosowany był do poprawy kondycji seksualnej i podnoszenia męskich hormonów. Horny Goat Weed wpływa na męską potencję, a działanie to wynika głównie z dwóch mechanizmów. Składniki czynne zioła, z których głównym jest ikaryna mają zdolność do zwiększania ekspresji enzymów syntazy tlenku azotu, przez co może podnosić poziom tego gazowego hormonu w ustroju.

Drugim mechanizmem jest selektywna inhibicja fosfodiesteraz-5 (PDE-5), a więc działanie tożsame z sildenafilem (składnik Viagry). Dzięki temu wzrasta koncentracja cząsteczek cGMP w komórkach tkanki penisa.

Mówi się, że suplement ten może być korzystny również dla kobiet.  Przekłada się bowiem na poprawę ukrwienia łechtaczki, co stymuluje doznania seksualne i zwiększa prawdopodobieństwo osiągnięcia orgazmu.

L dopa to źródło najwyższej jakości lewodopy, aminokwasu stanowiącego bezpośredni prekursor dopaminy. Optymalizacja jej stężenia promuje wiele płaszczyzn funkcjonowania organizmu, wpływając dodatnio głównie na odczuwane stany emocjonalne, układ motywacji oraz funkcje seksualne. Nasila popęd płciowy, sprzyjając zachowaniu optymalnych funkcji seksualnych. Jej przyjmowanie może dodatnio wpływać na obwód prącia.

MACA – jako dodatek do powyższych.

Dowody z przeprowadzonych prób klinicznych pokazują również, że stosowanie macy wśród mężczyzn spowodowało zwiększenie objętości nasienia, liczby plemników podczas ejakulacji, oraz ruchliwość plemników. Może zatem być dodatkiem przy dwóch powyższych suplementach.

Co jeszcze może pomóc?

Sen, aktywność fizyczna i dieta!! Wszystkie te parametry mają wpływ na produkcję hormonów, w tym na testosteron!

Wit E

Witamina młodości wpływa na poprawę płodności u mężczyzn. Chroni struktury komórkowe plemników przed stresem oksydacyjnym, który wykazuje negatywny wpływ na jakość tych komórek i prowadzi do ich uszkodzenia.

ZMA - synergicznie działającą kombinacją Cynku i Magnezu, wzbogaconą w Witaminę B6, naturalny booster testosteronu

***

Od tysiącleci seks i miłość stanowią koła napędowe ludzkości, stanowią żródło inspiracji dla poetów, pisarzy, malarzy. Już sam ten fakt wystarczy za dowód na to, jak bardzo są one dla nas ważne. Czasami wiąże się z konstelacją zarówno pozytywnych jak i negatywnych emocji, jak chociażby przy namiętności, gdzie wraz z fizjologicznym, mocno uwydatnionym pobudzeniem, pojawiają się zarówno pożądanie, radość, jak i zazdrość i tęsknota. Nie zależnie czy wiążę się wyższymi uczuciami, czy też jest czysto fizycznym aktem służącym rozładowaniu bliżej nieokreślonego napięcia,  cieszmy się neuroprzekaźnikowym hajem. Kochajmy się!

 

P.S. Pamiętajcie, że na hasło KAROLA05 macie zniżkę 7% na zakupy w muscle-zone.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *