Healthy Lifestyle

Kinesiotaping – czy plastrować możemy się sami?

Kinesiotaping stał się ostatnimi czasy niezwykle popularną metodą rehabilitacyjną. Poza celami sprzyjającymi przywracanie do pełnej sprawności, może też być wykorzystywany profilaktycznie, czy w celu poprawiania niektórych płaszczyzn sprawności fizycznej. Wydaje się techniką względnie łatwą w wykonaniu oraz bezpieczną, przez co niektórzy próbują aplikować plastry kinesiotape nie będąc szkolonym w tym kierunku, czy też nie będąc fizjoterapeutą. Czy takie tejpowanie na własną rękę może być skuteczne? A może niesie za sobą pewne ryzyko?

Najczęściej powtarzanym argumentem stojącym za popularnością kinesiotapingu jest bezpieczeństwo jego stosowania. Niewątpliwie, jest to jedna z najmniej ryzykownych metod stosowanych w fizjoterapii. Ale czy jest ona absolutnie bezpieczna? Nie, a prawdopodobieństwo wystąpienia skutków ubocznych rośnie odwrotnie proporcjonalnie do kompetencji osoby aplikującej. Jakie negatywne skutki może nieść więc aplikacja kinesiotape?

Najpopularniejszą (choć musimy pamiętać, że mówimy o jednostkowych przypadkach) dolegliwością zgłaszaną przez pacjentów jest uczulenie wywołane klejem mocującym plaster do skóry. Jest ona całkowicie niezależna od kompetencji osoby naklejającej taśmę, a choć odsetek osób, które są uczulone na klej zastosowany na tejpach jest niewielki, to jednak należy mieć świadomość, że może przydarzyć się taka sytuacja. Różni producenci stosują różne kleje, a więc alergizować mogą też tylko określone marki tejpów. W związku z tą właściwością plastrów kinesiotape, w przypadku odczucia jakiegokolwiek dyskomfortu pod plastrem, należy go niezwłocznie zdjąć. I tu rodzi się kolejna płaszczyzna, na której możemy sobie zrobić krzywdę.

Znowuż zależnie od producenta i modelu plastra, cechują się one różną trwałością na skórze. Są takie, które wytrzymują niecałe 3 dni, ale spotkałem się też z plastrami, które potrafiły trzymać dwa tygodnie. Mocno trzymające tejpy wiążą się nie tylko ze znacznymi dolegliwościami bólowymi podczas ich usuwania, ale mogą nawet powodować podrażnienia skóry. Aby ich uniknąć, należy zdzierać je w kierunku wzrostu włosów, jednocześnie rolując odrywaną taśmę i dociskając ją do skóry. Aby ułatwić usunięcie plastra, można też chwilę przed rozpoczęciem zrywania pokryć go olejem lub innym tłustym płynem. Na rynku są też dostępne specjalistyczne spraye ułatwiające zdjęcie tejpa.

Najrzadziej występującymi wśród osób używających kinesiotapingu w praktyce codziennej, a najczęstszymi wśród amatorów dolegliwościami powodowanymi przez plastry, jest pogłębienie dysfunkcji, której terapię mieliśmy wesprzeć lub wywołanie innych, negatywnych efektów. Dzieje się tak, ponieważ zapominamy, że zdjęcie wzorcowej aplikacji nie jest wystarczające do jej powtórzenia na skórze. Najczęściej pomijane aspekty tapingu:

  • Kierunek aplikacji – ma niezwykle istotne znaczenie dla działania plastra. Aplikacja bazy początkowej w miejscu, gdzie powinien znajdować się przyczep końcowy taśmy, może spowodować jej działanie wprost odwrotne do zamierzonego efektu. Prowadzić to może do pogłębiania się rozwoju określonej dysfunkcji.
  • Nieodpowiedni naciąg taśmy – osobie niedoświadczonej ciężko jest dobrać odpowiednie naprężenie – wartości liczbowe, wyrażone w procentach, w praktyce mogą stanowić pewien problem. To również może zmienić właściwości aplikacji, zmieniając ją w zupełnie inną niż przez nas oczekiwana.
  • Pozycja, w której aplikowany jest plaster – kwestia niezwykle istotna, szczególnie podczas aplikacji bez naciągu. Pozycje neutralne oraz przeciwbólowa, najczęściej wybierane przez osoby niekompetentne, są względnie rzadko występujące podczas aplikacji plastrów kinesiotape. Poprawna aplikacja zawsze powinna zaczynać się od przyjęcia ustalonej pozycji, w której oklejany jest pacjent.
  • Niepoprawna diagnostyka – zdecydowanie najczęstszy problem amatorów chcących aplikować kinesiotaping. Pamiętajmy, że bodziec, jaki stanowią naklejone plastry jest niewielki, ale oddziałuje na organizm przez całą dobę. Jest to jeden z największych atutów kinesiotapingu, ale też największe ryzyko. Aplikacja oparta na niepoprawnej diagnozie może prowadzić do pogorszenia stanu pacjenta. Plaster to nie tylko fizyczne oddziaływanie na tkanki miękkie, ale też bodziec wobec układu nerwowego. Niepoprawna aplikacja może niepotrzebnie stymulować współczulnie, zwiększając skalę problemu.
  • Zmienność anatomiczna – każdy z nas jest inny, a osoba nie obcująca na co dzień z ciałem drugiego człowieka może mieć problem z odniesieniem aplikacji ze zdjęcia, do faktycznego rozlokowania określonych struktur na ciele osoby poddawanej plastrowaniu. Znowuż, może to prowadzić do naklejenia tejpów oddziałujących na zupełnie inne niż pożądane przez nas struktury.

Czy więc samodzielny kinesiotaping jest złym pomysłem? Niekoniecznie! Stosując się do złotych zasad aplikacji można posiłkować się plastrami we własnym zakresie. Powinno to jednak być zawsze wykonywane po diagnozie u fizjoterapeuty. Z nim też polecam konsultować, czy możemy taki zabieg wykonywać na własną rękę, najlepiej też, jeśli to on nas jej nauczy. Jeśli nie mamy takiej możliwości, ale posiadamy pewną diagnozę co do źródła bólu lub jakiegokolwiek innego odczuwanego dyskomfortu, aplikacja powinna odbywać się na bazie zaufanego źródła, dokładnie opisującego określony sposób naklejania plastra, uwzględniającego wszelkie aspekty tej czynności.

Na rynku pojawiają się również aplikacje przeznaczone specjalnie dla osób nie praktykujących kinesiotapingu na co dzień. Są one odpowiednio wycięte, na ogół posiadają też linie wskazujące przebieg cięcia dla tych, dla których przygotowana fabrycznie aplikacja jest zbyt duża. W opakowaniu, poza gotowymi plastrami znajduje się też dokładna instrukcja aplikacji danego tejpa, często wsparta odnośnikiem do filmu instruktażowego. Takie gotowe aplikacje są niezłym wyborem, chociaż biorąc pod uwagę ich cenę oraz fakt, że wycięcie z plastra odpowiedniego kształtu to zdecydowanie najmniejszy problem, warto rozważyć kupno plastra w pełnej rolce. Inwestycja taka na ogół zwraca się już po drugiej-trzeciej aplikacji.

Stosując kinesiotaping, niezależnie czy amatorsko czy profesjonalnie, musimy też pamiętać, że nie jest to metoda pozwalająca na zlikwidowanie jakiegokolwiek problemu. Może efektywnie redukować objawy, może też wspierać terapię określonych dysfunkcji, jednak sam kinesiotaping w zdecydowanej większości przypadków nie jest w stanie zlikwidować przyczyny problemu. Stąd też prędzej czy później niezbędne jest znalezienie przyczyn dolegliwości oraz ich likwidacja.

Niezwykle często pojawia się też pytanie, jaki plaster wybrać. Z własnego doświadczenia wynika, że niekoniecznie te najdroższe, promowane jako „oryginalne”, są najlepsze. Wśród wielu taśm znajdujących się na mojej półce, bardzo dobrze radzi sobie m.in. ta „chińska” przez wielu wskazywana jako gorsza od innych wyłącznie ze względu na nieznaną markę. Trzeba mieć świadomość, że wszystkie plastry posiadają bardzo zbliżoną strukturę. Faktem jest, że klej w plastrach mniej popularnych producentów może być niższej jakości, przez co może częściej uczulać, jakkolwiek nie jest to regułą. Bazując na doświadczeniu własnym, albo zaprzyjaźnionego fizjoterapeuty, bez problemu znaleźć możemy przystępną cenową taśmę z klejem wysokiej jakości, o minimalnym ryzyku alergizowania. Pamiętajmy również, że uczulanie określonych składników kleju jest indywidualnie zmienne i niekoniecznie musi się wiązać z kiepską jakością taśmy.

Ze względu na rosnącą popularność kinesiology taping wśród sportowców, pojawiają się na rynku szkolenia przeznaczone nie dla fizjoterapeutów i lekarzy, a specjalnie dla trenerów personalnych. Uwzględniają one specyfikę zawodu trenera, jego kompetencje oraz najczęstsze cele, w których stosować można plastrowanie. Jest to niewątpliwie najlepsza opcja dla trenerów chcących tejpować swoich klientów, wyraźnie bowiem określa granice i zasady bezpiecznego tapingu.

Podsumowując, kinesiotaping w określonych sytuacjach i z zachowaniem podstawowych zasad bezpieczeństwa i aplikacji może być stosowany samodzielnie. Musimy mieć jednak świadomość, że ilość takich przypadków jest mocno ograniczona, a zuchwałość niepoparta wiedzą i doświadczeniem może przynieść więcej szkód, niż pożytku. Dlatego też osobom mocno zainteresowanym tematem polecam kursy przygotowane specjalnie dla ludzi nie posiadających wykształcenia medycznego. Całej reszcie polecam jednak wizytę u fizjoterapeuty, który nie tylko poprawnie przyklei tejpa, ale też pomoże w znalezieniu i likwidacji przyczyny dolegliwości.

A jak odpowiednio się rolować? Sprawdź również tutaj!

O autorze

Kacper Pajor

Kacper Pajor

Trener personalny zamiłowany w zwiększaniu jakości ruchu. Pasjonat zdrowego żywienia i efektywnej suplementacji, szkoleniowiec z zakresu dbania o narząd ruchu i bezpiecznego treningu, student fizjoterapii na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym.

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad