Ile białka w białku? Zaskakujące fakty!

Tadeusz Sowinski Dietetyk

Czy odżywka proteinowa z deklarowaną zawartością białka wynoszącą 80g na 100g produktu może w rzeczywistości zawierać wspomnianego składnika nawet o połowę mniej? Okazuje się, że jak najbardziej jest to realne i - co ciekawe - nie musi być to niezgodne z obowiązującym prawem. Jak to możliwe? I przede wszystkim - jak rozpoznać takie preparaty?

Nowoczesna odżywka białkowa...

Co bardziej bystrzy zjadacze suplementów zapewne spostrzegli, że w ostatnim czasie pojawiła się moda na „wzmacnianie” odżywek białkowych dodatkami takimi jak tauryna, glutamina, leucyna, kreatyna czy glicyna. Chociaż producenci dbają o to, by zabieg ten miał solidne uzasadnienie merytoryczne, starannie opisując benefity wynikające z zastosowania "anabolicznych" i "antykatabolicznych" dodatków, to jednak pewne argumenty wskazują raczej na istnienie drugiego dna takich praktyk i wyraźnie studzą optymizm. O czym dokładnie mowa?

Po co komu białko?

Podstawowym zadaniem suplementów proteinowych jest - jak sama ich nazwa wskazuje - uzupełnianie diety w białko. Stąd też jednym z istotnych aspektów, na które należy zwracać uwagę podczas zakupu takich preparatów jest całkowita zawartość wspomnianego składnika w produkcie. Owszem, ważne są także czynniki takie jak cena, smak czy wreszcie rodzaj surowca, ale chyba nie sposób nie zgodzić się, że sumaryczna zawartość protein jest kwestią nie do pominięcia. Warto tymczasem wiedzieć, że procentowy udział białka w produkcie określa się korzystając z tzw. metod pośrednich takich jak metoda Kjeldahla, pozwalających oznaczyć ilość ogólnego azotu (aminowego i amonowego), który dopiero przy pomocy specjalnego wzoru przeliczany jest na ilość białka. Innymi słowy analitycznie oznacza się ilość azotu, a arytmetycznie przelicza się go na zawartość protein.

Wady i zalety

Przedstawiony powyżej sposób ma swoje walory, jest bowiem stosunkowo prosty, jego wadą jednak jest jednak podatność na zafałszowania. Do dość intrygujących konsekwencji może doprowadzić obecność składników takich jak tauryna czy kreatyna. Przykładowo posługując się metodą Kjeldahla dla oznaczenia zawartości białka w 75% koncentracie serwatkowym otrzymamy wynik – 75%. Jednakże gdybyśmy chcieli zbadać tą samą metodą ilość białka w preparacie składającym się w 75% z kreatyny, okazałoby się że białka mamy tam niemal 120 - 130%! Skąd ten wynik? Proste – kreatyna dostarcza więcej azotu, który po przeliczeniu na ilość białka wg wzoru da taki właśnie wynik.

Działa? Działa!

Jak więc widać, dodając składniki takie jak kreatyna do odżywki proteinowej łatwo możemy uzyskać wyższą zawartość białka. Mało tego: kreatyna jest zdecydowanie tańszym surowcem niż białko pochodzenia zwierzęcego (jak chćby koncentrat czy izolat białka serwatki), tak więc zysk z uwzględnienia w jej recepturze jest podwójny (mniejsza ilość droższego surowca + wyższa zawartośc białka na etykiecie). Co więcej z efektów takiej ingerencji zadowoleni mogą być także klienci, oto bowiem białko wzmocnione kreatyną, glutaminą i glicyną „działa” przecież „mocniej” niż najczystszy nawet izolat czy hydrolizat serwatkowy (co zwiazane jest z działaniem samej kreatyny)

Podsumowanie

Na upartego można stwierdzić, że przy opisanym powyżej procederze wszystko jest OK., ilość białka teoretycznie bowiem się zgadza, a jednak ogólne wrażenie psuje pewien niesmak, który czuć jeszcze długo po konsumpcji takiego preparatu i trudno jednoznacznie stwierdzić, czy odpowiada za niego tauryna, glicyna, glutamina, kreatyna czy może sama idea przyświecająca wypuszczeniu na rynek takiego produktu…


Porada na koniec

Chcąc kupić preparat białkowy warto uważnie zlustrować etykietę, a dokładnie rubrykę z opisem składu. Korzystniej jest sięgać po środki w recepturze których nie użyto dodatków takich jak glicyna, tauryna, kreatyna, glutamina, leucyna czy im podobne. Dobra odzywka białkowa winna składać się po prostu z surowca (lub kilku surowców) proteinowych, no i w miarę potrzeby dodatków smakowych (aromat, słodzik) i ewentualnie takich, które wpływają na jej właściwości organoleptyczne (emulgatory, substancje zagęszczające).  Anaboliczne i antykataboliczne dodatki dokupić można osobno, o ile są nam potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *