Healthy Lifestyle Suplementacja Suplementy diety

Dodatkowe badania okiem praktyki dietetycznej oraz suplementacja w przygotowaniu do ciąży

Tak jak wspominałam w pierwszej części artykułu ten tydzień będzie dotyczył tematyki tego jakie według mnie dodatkowe badania, warto wykonać w kontekście praktyki dietetycznej, aby dostosować nie tylko żywienie, a też dodatkową suplementację. Można się zdziwić, dlaczego zaczynam od tematyki suplementacji, a nie diety? Wcale w tym nic dziwnego nie ma – punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Niżej rozwijam swoje stwierdzenie.

Pisałam w pierwszej części artykułu o tym, że gdybym mogła cofnąć czas to zrobiłabym przegląd stanu zdrowotnego na 3-6 miesięcy przed tym jak zaszłam w ciążę, między innymi ze względu np. na to, że mimo odpowiedniego odżywiania po zrobieniu badań w pierwszym trymestrze ciąży okazało się, że mam niedobory kluczowych dla rozwoju płodu witamin, i musiałam szybko te niedobory nadrabiać. Ta sytuacja wywarła na mnie tylko niepotrzebny stres, którego bym mogła uniknąć gdybym zrobiła badania chociażby na te 3 miesiące przed ciążą i uzupełniłabym dość mocne niedobory, które się okazało, że mam. Szewc bez butów chodzi…

Prawdą jest to, że podstawowym źródłem witamin i składników mineralnych powinna być prawidłowo zbilansowana dieta, która zapewni całkowite pokrycie zapotrzebowania. Jednak, w praktyce wyjątkowo często się spotykam z niedoborami witamin i składników mineralnych nawet u osób, których żywienie wydaje się być wręcz perfekcyjnie zbilansowane. Nie będziemy w tym artykule wnikać, dlaczego tak się może dziać, bo jest to temat rzeka, ale ze względu na przedstawiony fakt, uznaje zasadę: „lepiej dmuchać na zimne niż się sparzyć”.

W takim przypadku co się wydaje być najbardziej kluczowym? Jakie dodatkowe badania, aby wykryć ewentualnie niedobory witamin i składników mineralnych można by było wykonać?

Lista badań dodatkowych w praktyce dietetyka

1. Kwas foliowy

Odkąd opublikowano w 1981 roku, a ostatecznie potwierdzono w 1992 roku, badania naukowe o tym, że suplementacja kwasem foliowym w znaczący sposób zmniejsza ryzyko powstania wad cewki nerwowej (tzw. WCN - czyli rozszczepu kręgosłupa i mózgowia, a w skrajnym przypadku bezmózgowia) lekarze zalecają wszystkim kobietom planującym ciąże już na około pół roku przed zacząć przyjmować kwas foliowy w dawcę 400 mcg, a niektórzy z nich nawet zalecają dawki 600-800mcg. Dawki do maksymalnie 1 mg były przebadane i uważają się za bezpieczne (nie mylić bezpieczne z konieczne, bo to, że coś jest bezpieczne w cale nie oznacza, że musimy suplementować maksymalną uznaną za bezpieczną dawkę). Są przypadki, w których zaleca się stosowanie nawet 5mg kwasu foliowego wraz z witaminą B12.

Kobiety u których w pierwszej ciąży została wykryta WCN u płodu suplementacja kwasem foliowym zmniejsza pojawienie się tej wady w drugiej ciąży aż o ok. 76%, a u ogólnej populacji kobiet, które zachodzą w ciąże po raz pierwszy o ok. 60%.

Suplementacja kwasem foliowym dodatkowo też ma na celu zapobiegać: niedokrwistości, wspomaga tworzenie się DNA, zapobiegać wadom serca, defektom kończyn czy układu moczowego, rozszczepom podniebienia u płodu oraz stanowi przedrzucawkowemu.

Uważa się, że przyjmować kwas foliowy muszą nie tylko kobiety, które planują ciąże, a ogólnie wszystkie kobiety w wieku rozrodczym. Dlaczego? Parę przyczyn to między innymi:

  1. Ze względu na to, że nadal ok. 50% ciąż to ciąże nieplanowane;
  2. Zamykanie się cewki nerwowej odbywa się bardzo wcześnie – po ośmiu dniach od zatrzymania się miesiączki na skutek ciąży – jest to okres, kiedy niektórym kobietom dopiero się zaświeci „lampeczka” w głowie, że mogą być w ciąży i czasu na uzupełnianie niedoborów już za bardzo niema, a wiemy czym się skrajne niedobory kończą…;
  3. Nawet najlepsza dieta często nie jest w stanie zapewnić odpowiedni stopień przyswajania kwasu foliowego, gdyż w tej postaci, w której występuje w pożywieniu (zielone warzywa liściaste, szparagi, owoce cytrusowe, groch i fasola) przyswajany jest częściowo (biodostępność wynosi ok. 25-50% w zależności od produktu) oraz ulega rozkładowi pod czas obróbki termicznej.

Przechodzimy do kolejnej kwestii, czyli który rodzaj folianów suplementować: kwas foliowy, kwas folinowy czy tzw. metylofolian (5-MTHF /metylotetrahydrofolian) i co z tym głośnym w ostatnich paru latach genem MTHFR?

Mutacje MTHFR - co to?

Folianami określamy naturalnie występującą w naszym pożywieniu rozpuszczalną w wodzie witaminę B9. 5-metylotetrahydrofolian (5-MTHF) jest końcowym metabolitem folianów, ich łatwiej przyswajalną oraz aktywną postacią witaminy B9. Kwas foliowy jest natomiast syntetyczną formą, którą, aby przekształcić do aktywnej postaci organizm musi się trochę napracować. Proces tego przekształcania syntetycznego kwasu foliowego do końcowego metabolitu - metylofiolianu, za pomocą tzw. metylacji nie zawsze i nie u wszystkich zachodzi tak sprawnie jak byśmy chcieli.

Istnieją doniesienia mówiące o tym, że u ok 50% kobiecej populacji występują polimorfizmy w genie MTHFR, co zaburza produkcję enzymu MTHFR tym samym upośledzając metabolizm kwasu foliowego. Taka sytuacja może spowodować nie tylko zaburzoną przyswajalność kwasu foliowego, a w skrajnych przypadkach też jego kumulację i toksyczne działanie. Polimorfizmy – że co? Nie jest to łatwy temat – dlatego aby go troszeczkę zrozumieć odsyłam do artykułu na temat genetyki, który pisałam tutaj.

Poniższe zdjęcie pokazuje bardzo uproszczony szlak wspomnianych przemian, wraz z rodzajami folianów oraz enzymami, które biorą w tym udział.

Wracając do genów, chciałabym jednak krótko wspomnieć o tym, że każdy z nas posiada wiele polimorfizmów genetycznych, i większość z nich nie wpływa na nas negatywnie ze względu na to, że stanowi jedynie nieznaczną zmienność w genach nie wpływając na różnicę w sposobie funkcjonowania naszego organizmu. Jednak są też takie polimorfizmy, które mogą spowodować mocno odczuwalną różnicę w stanie naszego zdrowia - dotyczy to szczególnie PPN-ów, które np. biorą udział w produkcji enzymów, które są niezbędne do tego, by wszystkie biochemiczne procesy w naszym organizmie przebiegały płynnie i prawidłowo.

W przypadku MTHFR, w obrębie tego jednego genu do tej pory zostało odkryto aż 83 możliwych polimorfizmów. Jednak te, które rzeczywiście mają przełożenie na funkcjonowanie organizmu w klinicznie istotnym stopniu, to są warianty genu MHTFR C677T i A1298C z lokalizacją rs1801133 i rs1801131. Nieprawidłowości w nich mogą obniżyć funkcję tego genu, a tym samym produkcję enzymu niezbędnego do przemiany kwasu foliowego zaczynając od 30% kończąc aż 80%. Logicznym jest, że 30% upośledzenie pracy genu nie jest tak złe (a najczęściej w ogóle nie odczuwalne) jak 80%.

Mimo, że wiemy na ten temat coraz więcej to nadal jest dosyć trudno znaleźć jednoznaczne dane, które bez kropli wątpliwości stwierdzają co rzeczywiście kobietom zalecać suplementować. Ze względu na to, wiele lekarzy nadal zaleca przyjmowanie tylko syntetyczną formą kwasu foliowego nie wgłębiając się jakoś mocniej w przedstawioną wyżej tematykę. Jednak, jednocześnie wedle wielu specjalistów, zarówno lekarzy jak i dietetyków uważa, że nie należy rezygnować z kwasu foliowego i że najlepszym rozwiązaniem wydaje się być łączenie suplementacji: metylofolianu i kwasu foliowego, szczególnie wtedy, kiedy nie wiemy czy daną kobietę dotyka upośledzenie w funkcjonowaniu wspomnianego genu i w jak dużym stopniu.

W takim przypadku możecie zapytać czy może warto zbadać w takim razie gen MTHFR? Moje podejście do tego tematu opowiadam na tym nagraniu:

Na nagraniu również opowiadam w jakich przypadkach zaleca się suplementacja tylko kwasem foliowym, w jakich łączenie z metylofolianem oraz o tym komu się zaleca suplementować znacznie wyższe dawki folianów niż te o których wspominam w artykule.

2. Jod z dobowej zbiórki moczu albo krwi

Jod bierze udział w produkcji hormonów tarczycowych. Podczas ciąży rośnie zarówno usuwanie jodu z organizmu (wydalanie z moczem) jak i zużycie jodu, a więc ewentualne mocne niedobory warto by było wykryć ciut wcześniej, aby je wyrównać przed ciążą.

Niedobór jodu u przyszłej mamy wywołuje też niedobór tego pierwiastka u dziecka zwiększając ryzyko zaburzeń w rozwoju mózgu oraz układu nerwowego, niedoczynności tarczycy, ADHD. Dzieci, które mieszkają na terenach ubogich w jod średnio mają o ok. 15 niższy wskaźnik IQ w porównaniu do dzieci z terenów bogatych w ten pierwiastek. Polska właśnie należy do obszaru bardzo dużego niedoboru jodu, ze względu na co od 1997 roku wprowadzono obowiązek jodowania soli.

Niedobór jodu jest też niekorzystny nie tylko dla rozwoju dziecka, ale też może zwiększać ryzyko poronienia i/lub wczesnego porodu.

Dawki zalecane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) dla kobiet w wieku rozrodczym w celu pokrycia zapotrzebowania na jod wynosi 150 ug jodu dziennie, natomiast dla kobiet ciężarnych i/lub karmiących 250 ug. To są tzw. dawki, które pomagają utrzymać w organizmie odpowiednie stężenie tego pierwiastka oraz które najlepiej dostarczać z pożywienia w warunkach, kiedy nie mamy do czynienia z niedoborami. Natomiast gdyby się okazało, że kobieta ma bardzo duże niedobory jodu, aby je uzupełnić trzeba by było zastosować albo wyższe dawki jodu niż te zalecane przez WHO (specjalnie protokoły jodowe) albo stosować te profilaktyczne zalecane przez WHO w suplementacji oraz zwiększyć podaż jodu z pożywienia co najmniej pół roku przed ciążą. To jest bardzo ważne, gdyż kiedy już będziesz w ciąży nie wolno stosować więcej niż 500 ug jodu, gdyż są doniesienia naukowe o tym, że takie dawki mogą negatywnie odbić się na pracy tarczycy u rozwijającego się dziecka, a dawki profilaktyczne/zalecane mogą się okazać niewystarczające przy współwystępujących niedoborach.

Rzeczywista dawka suplementacji zarówno w przygotowaniu do ciąży oraz później w jej trakcie zależy od tego czy mamy niedobory i jak mocne oraz ile jodu mniej więcej dostarczamy z pożywienia. Produkty bogate w jod to między innymi: ryby, glony, wzbogacona jodem sól oraz woda.

Jod - co warto wiedzieć.

3. Diagnostyka problemów ze strony układu pokarmowego

Drastyczne zmiany w stężeniach estrogenów i progesteronu (oraz wielu innych hormonach) w przebiegu ciąży powodują wiele zmian strukturalnych w przewodzie pokarmowym. Zmiany te szczególnie mocno wpływają na pojawiające się nieprawidłowości w aktywności nerwowej żołądka i czynności tkanki mięśniowej gładkiej co się przekłada na wiele przykrych objawów jak np.: refluks żołądkowo-przełykowy oraz zgaga, zaparcia, wzdęcia, nudności, wymioty, niestrawność itd.

Odczuwalne nieprzyjemne zmiany w pracy układu pokarmowego są zawsze wyraźniejsze u kobiet z istniejącymi wcześniej chorobami/zaburzeniami przewodu pokarmowego, które nie były zaadresowane przed ciążą.

Wpadłam niestety też w tą pułapkę, gdyż nie zdążyłam przeleczyć SIBO (zespół przerostu bakterii w jelicie cienkim), zanim zaszłam w ciąże, które się u mnie objawia mocnymi wzdęciami, bólami jelit oraz biegunkami i zaparciami naprzemiennie. Poziom dyskomfortu jelitowego, który doświadczam w ciąży jest nie do opisania…Jeśli więc masz szansę zdiagnozować oraz przeleczyć (we współpracy ze specjalistą) problemy ze strony układu pokarmowego zanim zajdziesz w ciąże – polecam z ręka na sercu to zrobić, zarówno dla swojego dobra jak i dla dobra maluszka, gdyż problemy z układzie pokarmowym mogą powodować zaburzenia w przyswajaniu witamin i składników mineralnych niezbędnych do jego rozwoju.

Na koniec muszę koniecznie zaznaczyć - nie podejmuj nigdy decyzji o suplementacji na własną rękę, nadmiar jest czasami o wiele gorszy niż niedobór, skonsultuj to z lekarzem prowadzącym lub specjalistą.

O autorze

Julia Morawska

Julia Morawska

Psychodietetyk oraz absolwentka Uniwersytetu Medycyny Funkcjonalnej. Niebawem mama, służę poradami w kwestii przygotowań do ciąży oraz w jej trakcie.

› Zobacz wszystkie artykuły

3 komentarze

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad