DMAA jednak legalne? Kolejna odsłona sporu prawnego Hi-Tech Pharmaceuticals i FDA

Jakub Kola

Spór Hi-Tech Pharmaceuticals i Food and Drug Administration (FDA) jest już niemal legendarny w kręgach ludzi interesujących się suplementacją. Spór wynikający z zakwestionowania przedtreningówki, z powodu zawartości DMAA przeszedł drogę od „kolejnej rutynowej procedury wyłączenie produktu z obiegu” do walki na najdrobniejsze kruczki prawne, którą obserwują niemal wszystkie światowe firmy suplementacyjne. Wszystko jednak wskazuje na to, że Hi-Tech uzyskał bardzo konkretny argument w tej walce.

Prawna zabawa w kotka i myszkę

Przypomnijcie sobie ostatnią sytuację, kiedy chcieliście komuś udowodnić że się myli. Ile wam to zajęło? Godzinę, dzień, tydzień, miesiąc? Najprawdopodobniej jeśli rozmówca był uparty, machnęliście ręką z myślą „szkoda czasu”. Sytuacja wygląda jednak zgoła inaczej, gdy na szali jest utylizacja magazynu pełnego towaru, który chcesz sprzedać.

W takiej sytuacji od kilku lat jest właśnie Hi-Tech, który mówiąc kolokwialnie uwija się jak może, by udowodnić amerykańskim organom prawnym, że DMAA może być składnikiem suplementów diety zgodnie z prawem.

Pat

Pomijając opis wszelkich odwołań i instytucji okołoprawnych które miały swój udział w sprawie, pisma prawne obu stron można podsumować mniej więcej tak: „Szanowni Państwo. Są państwo w błędzie. Pozdrawiamy Hi Tech/FDA”. Brutalna prawda jest taka, że walka ze wszelkimi organami państwowymi to walka z molochami, jednak mimo to Hi-Tech nie chciał dać za wygraną.

Argumenty

Ostatnim argumentem Jareda Wheat’a (CEO HI-Tech Pharmaceuticals), jest to że DMAA jest naturalnie wytwarzana przez rośliny (a dokładniej „jest jej częścią”), co spełnia definicje suplementu diety lub jego składnika według DSHEA (Dietetary Supplement Health And Education Act), a jednocześnie nigdzie w dokumencie nie ma stwierdzenia że składnik musi pochodzić od rośliny.

Powołują się przy tym na ’patent Iovate’a” (chińskiej firmy, która posiada pod sobą m.in. markę MuscleTech). Za tym patentem kryje się efektywna metoda wydobywania ekstraktów z Geranium lub Pelargonii, zawierających zwiększoną ilość DMAA.

Więc wszystko zgodnie z prawem?

Niezupełnie. Organy prawa mają przewagę tego, że to właśnie one interpretują prawo. Sąd nie był skory do argumentów odnośnie naturalności DMAA.
I właśnie tutaj dochodzimy do ostatniego przełomu w całej sprawie. Sąd jednocześnie przyznał że DMAA znajduje się naturalnie w roślinach jak i to że nie może być składnikiem suplementów diety.

I tutaj właśnie pojawiła się szansa na korzystną apelację Hi-Tech’a, ponieważ wyrok sądu wyklucza się z definicją tego, co może być suplementem diety lub jego składnikiem według DSHEA. Na upartego można przyznać że sąd wykluczył sam siebie przez powyższe stwierdzenie.

Walka trwa

Na pewno czeka nas kolejna apelacja Hi Tech’a… I czekanie w niecierpliwości na kolejny wyrok sądu. Jest jednak duża szansa, że sprawa zbiega ku końcowi i fanatycy „mocnych wrażeń” w suplementach stymulujących odzyskają swoją ulubioną substancję.

Postaramy się informować na bieżąco o kolejnych krokach w tej sprawie!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *