Suplementacja

Czy warto sięgać po olej z kryla? – część 1 – coś o omega 3 i parę naukowych ciekawostek o krylu

Na przestrzeni ostatnich lat wiele uwagi poświęca się rybom, ich spożyciu i tłuszczom w nich zawartych. Zalecenia mówią o spożyciu dwóch porcji ryb w ciągu tygodnia. Cudownie gdyby jedna ze wspomnianych porcji była gatunkiem tłustym. Ze spożyciem ryb jest jednak w Polsce cienko…

Wg danych w roku 2016 przeciętny mieszkaniec naszego kraju konsumował 13,11kg ryb i owoców morza (łącznie) na osobę. Nie jest to ilość porażająco niska, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę, że najczęściej sięgamy po mintaja (2,72kg/os/rok) – tłuszczów rybich „nie mamy skąd pozyskać” (mocno upraszczając oczywiście). Co prawda na drugim miejscu plasuje się tłusty śledź (2,7kg/os/rok), ale już np. łososia czy makreli jemy tylko po ok. 80dag/os/rok. Cieszy niskie spożycie panki (490g), smuci owoców morza (420g). Po co jednak wokół ryb tyle szumu? Głównym poruszanym aspektem są wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3, głównie kwas eikozapentaenowy (EPA) i dokozaheksaenowy (DHA). W świetle aktualnych norm żywienia dla populacji Polski zaleca się spożywanie co najmniej 250mg EPA+DHA/dobę. Zalecenia owe oparte są o udokumentowany wpływ protekcyjny względem układu sercowo-naczyniowego .

Dodatkowo w szczególnych sytuacjach klinicznych zaleca się odpowiednio wyższe spożycie kwasów n-3:

U osób zdrowych, bez dodatkowych wskazań do maksymalizacji spożycia owych kwasów tłuszczowych nie zaleca się zazwyczaj przyjmowania dawek większych niż 2000mg/d ze względu na ryzyko wzrostu syntezy cytokin prozapalnych w związku z reakcjami wolnorodnikowymi.

W dotychczasowych eksperymentach wykazano m.in. wpływ przeciwzapalny, antylipidowy, hipotensyjny, przeciwarytmiczny i neuroprotekcyjny kwasów EPA i DHA. Istnieją także pewne przesłanki do stwierdzeń, iż mogą one stymulować ekspresję genów odpowiedzialnych za poprawę formy sportowej i syntezę białek mięśniowych, jednak dla sformułowania jednolitych wniosków w tym kontekście wymagane są dalsze badania.

Co mają ryby do kryla?

Cały wstęp poświęciłem rybom i kwasom tłuszczowym z nich pochodzącym, a miało być o krylu, o co więc chodzi?

Jak wspominałem spożycie ryb, szczególnie tłustych (jak b. zasobny w EPA i DHA łosoś) mamy niezbyt wielkie. W związku z tym (nie wnikając czy niskie spożycie jednostki wynika z przekonań etycznych, braku akceptacji smaku/zapachu czy też kosztochłonności ryb) wielu z nas sięga po suplementy mające za zadanie dostarczyć nam wspomniane kwasy (EPA i DHA, czasem również inne). Najczęściej wybieramy tran (olej z wątroby dorsza) lub skoncentrowany olej ryb standaryzowany na zawartość określonych kwasów tłuszczowych i następnie kapsułkowany. Wygodnie, względnie niedrogo i całkiem przyjemnie, a strategia ta pozwala nam spożyć tyle tłuszczu rybiego by zaspokoić zapotrzebowanie organizmu i wesprzeć go.

Rynek jednak oferuje nam, jako źródło omega-3, nie tylko suplementy z olejem rybim. Odnaleźć możemy także takie przeznaczone dla wegan (pochodzące z alg) oraz… no właśnie – olej z kryla, najczęściej kryla atlantyckiego – najpowszechniejszego z tej rodziny skorupiaków, który naturalnie występuje, gdzieżby indziej, w Oceanie na terenie Antarktydy.

Jako, że olejowi pozyskiwanemu ze wspomnianych organizmów morskich poświęca się coraz więcej uwagi – warto zerknąć co na temat jego wartości zdrowotnej mówi literatura fachowa.

Naukowe „nudy” dla zainteresowanych

Chronologicznie więc, poczynając od listopada 2014 – Beckes i Howard, naukowcy z Kansas podjęli się próby odpowiedzi na pytanie – olej z kryla w prewencji ryzyka sercowo-naczyniowego – czy rzeczywiście? Postąpili oni pracę przeglądową, która nie wydaje się być nadzwyczajnie odkrywcza (choć i prac na ten temat w 2014 było znacznie mniej) – podkreślają, ze hipotetycznie kryl może się sprawdzić jako fajne źródło n-3 i alternatywa dla oleju rybiego, jednak jego wpływ na ludzi jest słabo udokumentowany i… lepiej jeść ryby – temu ostatniemu stwierdzeniu prawie nigdy nie sposób zaprzeczyć;-)

Lecimy dalej – maj 2017, przegląd systematyczny i meta-analiza randomizowanych prób kontrolowanych placebo, prowadzonych z udziałem ludzi (mamy i rodzimy akcent bo współautorami są reprezentanci Katedry Nadciśnienia Tętniczego UM w Łodzi) – celem pracy była ocena wpływu oleju z krylu na poziomy lipidów. Meta analiza objęła 7 prób z udziałem 662 uczestników. Jednym z podstawowych kryteriów włączenia był czas trwania suplementacji – minimum 2 tygodnie. Zaobserwowano, że olej z kryla może w istotny sposób redukować stężenie lipoprotein o niskiej gęstości (LDL) oraz triglicerydów. W analizowanych pracach zaobserwowano ponadto istotny wzrost stężenia lipoprotein o wysokiej gęstości (HDL), natomiast poziom cholesterolu całkowitego nie był modyfikowany istotnie.

W listopadzie 2017 naukowcy z Chin opublikowali ciekawą pracę na modelu zwierzęcym (myszy). Doszli oni do wniosku, że „potuczą” myszy dietą wysokotłuszczową oparta na smalcu (grupa 1 – 200g smalcu/kg), sprawdzą jak olej z kryla antarktyckiego wpłynie na ich metabolizm lipidów i glukozy (grupa 2 – 150g smalcu/kg + 50g oleju z kryla/kg) lub będą karmić myszy dietą o niskiej zawartości tłuszczu – klasyczną dla gryzoni (grupa 3). Eksperyment trwał 3 miesiące. Myszy wcinające olej z kryla przybrały mniej „kilogramów”, a także zakumulowały mniej tłuszczu w tkance tłuszczowej i wątrobie. Zaburzenia lipidowe indukowane dietą wysokosmalcową były częściowo znoszone przez obecność oleju z kryla – znacznie zmniejszało się stężenie LDL cholesterolu. Również metabolizm glukozy w tej grupie był lepszy aniżeli w klasycznej diecie HF. Poziom MDA (o którym pisze ostatnio całkiem sporo - będącego jednym z wyznaczników stanu stresu oksydacyjnego i uszkodzeń oksydacyjnych) był niższy, a poziom jednego z podstawowych enzymów przeciwutleniających – dysmutazy ponadtlenkowej (SOD) – wyższy. Badanie z udziałem zwierząt, jednak wyniki – obiecujące.

W kolejnej części postaram się pokrótce omówić parę innych eksperymentów i zawyrokować (subiektywnie oczywiście) – czy warto nam po ten olej z kryla sięgać, czy może jednak niespecjalnie – zapraszam 😉

CZĘŚĆ 2

O autorze

Paweł Szewczyk

Paweł Szewczyk

Dietetyk praktyk i pasjonat naukowego podejścia.
Doktorant w Zakładzie Dietetyki Katedry Gastroenterologii i Hepatologii, prelegent wielu konferencji, autor tekstów popularnonaukowych oraz artykułów naukowych. Szkoleniowiec sportowców, trenerów i dietetyków

Na co dzień zgłębiam tajniki żywienia i suplementacji w sporcie, a także znaczenie snu i wpływ na regenerację senną poprzez dietę, suplementację i modyfikacje stylu życia.

Po więcej informacji zapraszam:
https://www.facebook.com/PawelSzewczykDietetyk/
https://www.instagram.com/pawel_szewczyk_dietetyk/

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad