Blogi Treningowe Ciekawostki treningowe Motywatory Trening

Bieg na Forcie.

Bieganie... Fakt, biegam coraz częściej mimo, że nie jestem z tą dyscypliną zaprzyjaźniony. Bieganie mnie wkurza, ale też motywuje do dalszych działań. Dzisiaj przedstawię Wam mój punkt widzenia na temat biegu przełajowego.

Odbył się na „mojej dzielnicy” - tak mogę chyba powiedzieć. Pierwszy Bieg Ułański o Złotą Ostrogę Centrum Wyszkolenia Kawalerii miał miejsce na terenie Fortu Wielka Księża Góra. Teren piękny i wymagający sporego wysiłku. Fort, gdzie stacjonowało łącznie aż pięć armii (1894-1998) , przez wiele lat niszczały. Budynki, bunkry, drogi, cały teren popadał w ruinę. Miały tu miejsce kradzieże i dewastacja. Fort zarastał krzakami i chwastami. Mieszkańcy Grudziądza nie interesowali się historią tego miejsca. Byli i tacy, którzy nie wiedzieli o jego istnieniu. Był to teren penetracji dla pasjonatów obiektów militarnych. Z czasem, kiedy to prywatny właściciel przejął ten teren, zaczęło się zmieniać wiele. Pomysł został przekuty w sukces; udostępnienie obiektu zwiedzającym ożywiło piękną historię Fortu. Odrestaurowanie Wielkiej Księżej Góry, przywróciło jej świetny wizerunek i pozwoliło stworzyć biznes. Dzięki takim inicjatywom jak bieg, opisywane dzisiaj przedsięwzięcie pozwoli rozreklamować obiekt.

Wymagająca trasa biegu na dystansie ponad 5 km co słabszym, czy też biegnącym dla frajdy, sprawiła tyle trudności, że skończyli ją w niecałą godzinkę. Liczne podbiegi, zbiegi, grząskie podłoże, piasek, a nawet przewrócone drzewo… sprawiało frajdę lubiącym wyzwania. Szybkie skręty na trasie z ostro położonymi podbiegami były fascynujące. Solidnie można było się zmęczyć. Jeden z ciekawszych odcinków do przebycia prowadził przy budynku F - Bateria haubic 150 mm. Długa budowla z czerwonej cegły z okiennicami, wkomponowana została w nasyp. Odczuwalny był tu chłodek i wilgoć. Półmrok w nim panujący spowodował, że trzeba było uważać na podłoże. Położenie topograficzne i okoliczności przyrody Księżej Góry dają wiele możliwości dla tego typu imprez sportowych. I… podejrzewam, że jest już kilka pomysłów jak to miejsce wykorzystać. Cała organizacja imprezy na takim sobie poziomie - w porównaniu z innymi inicjatywami jakie są organizowane Grudziądzu. Uważam, że w obecnych czasach, bieg bez pomiaru czasowego, to słabe rozwiązanie. Chociaż, może za bardzo się przyzwyczaiłem do „dobrego”. Nagłośnienie, w moim odczuciu, również pozostawiało trochę do życzenia (słyszałem informację o zaproszeniu do ustawienia się na starcie i wystrzał armaty sygnalizujący sam start, niestety, nie było, albo nie słyszałem informacji: „zaraz zaczynamy” „startujemy za minutę”, czy coś podobnego. Osobiście byłem nieco dezorientowany.

Na wielkie uznanie i brawa zasłużył przygotowany projekt i sam medal. Słowa uznania należą się też grafice na koszulkach z pakietu. Na wymienionych elementach pojawił się wizerunek ułana z panienką– co stanowi nawiązanie do pomnika usytuowanego koło Urzędu Miasta Grudziądza. Projekty medali przygotowane przez Magdę Jodko podobają mi się – a ten szczególnie.

Przejdźmy do mojego udziału w biegu. Od samego początku podjąłem decyzję, że tym razem biegnę do „odcięcia”. Kilka razy biegałem na dystansie 6 km z takimi założeniami, i udawało się, wspomniane odcięcie przychodziło na około 5 km. Zamarzyłem sobie, by bieg skończyć w czasie około 25 minut. Marzenie ściętej głowy… Podbieg tu, zbieg tam, i odcięcie przyszło (uwaga!) na 2 kilometrze. Od tego momentu była walka o przetrwanie i próby zablokowania kolki, jaka mnie dopadła. To, co wypracowałem na pierwszych kilometrach, straciłem w drugiej części biegu. Znalazłem się w pierwszej pięćdziesiątce biegaczy (tak myślę, bo pomiaru nie było). To dla mnie fajne doświadczenie i przeżycie. Mój czas na tej trasie to 00:29:28. Myślę, że to dobry wynik. Jedno wiem na pewno, jeśli bieg będzie miał swoją kontynuację, przygotuję się jeszcze lepiej. Może w końcu zaprzyjaźnię się z bieganiem…

O autorze

Trenowac z Najlepszymi

Trenowac z Najlepszymi

Pasjonat sportów walki. Zaczęło się – można powiedzieć, przypadkiem. Pół roku od powrotu na salę, założyłem stronę na FB. Chciałem pokazać znajomym, że trenuję. Po 2 – 3 miesiącach okazało się, że oglądalność jest bardzo duża, że ludziom podoba się to, o czym piszę i co robię. Jakoś tak poleciało, strona się rozwijała, a z nią mój sportowy progres. Czytelnicy są, to i tematy do pisania są.

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad