Suplementacja

Alkohol odchudza?

Nie tylko papier przyjmie wszystko. W dobie internetu każda elektroniczna informacja może zdobyć wiele głosów poparcia. Wystarczy tylko delikatnie ją podrasować, przedstawić kilka rzekomych faktów, opisać wszystko z dozą tragizmu, a następnie odpowiednio rozpromować w sieci.

Na temat spożywania alkoholu urosło bardzo wiele mitów. Część wiedzy, którą posiadamy stanowi dorobek naukowy, ale spora ilość dostępnych informacji to w dalszym ciągu zwykłe banialuki. Jedno pytanie pozostaje wciąż na świeczniku: czy alkohol tuczy?

Odmiany alkoholi

Chociaż potocznie nazywamy alkoholem wszystkie trunki zawierające etanol, to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że różnią się one od siebie nie tylko pod względem nazwy czy wrażeń smakowych, ale również wartością dietetyczną.

Teoretycznie czysty etanol dostarcza do organizmu 7 kcal/ 1 gram produktu. Dokładnie 7 kilokalorii zostaje wygenerowanych jako energia cieplna pochodząca ze spalenia całkowitego 1 grama etanolu w kalorymetrze. Głównym elementrem kalorymetru jest bomba kalorymetryczna, czyli stalowe, izolowane naczynie wypełnione wodą, którego dodatkowymi elementami są m.in. termometr i mieszadło. Spalanie następuje pod ciśnieniem w atmosferze tlenu 1.

W bombie kalorymetrycznej mierzymy ilość energii cieplnej (kcal) białka, tłuszczu i węglowodanów, otrzymując dzięki temu ich wartość energetyczną. Wyniki dają możliwość oszacowania pojemności energetycznej poszczególnych produktów spożywczych i posiłków. Stąd wiemy, że 1 gram węglowodanów lub białka dostarcza 4 kcal energii cieplnej, a 1 gram tłuszczu aż 9 kcal.

Oczywiście można się spierać, że bomba kalorymetryczna nie jest organizmem człowieka, dlatego jej pomiar jest ułomny. Pomijając spiskowy wydźwięk owej teorii, pozostaje stwierdzić, że ta fizykochemiczna, naukowa metoda wykorzystywana jest od lat i sprawdza się w wielu dziedzinach życia, a już na pewno w dietetyce.

Wracając jednak do barwnej gamy produktów alkoholowych, wiemy, że dostarczają one różnej wartości energetycznej, co jest oczywiście związane z ich składem. Na przykład wódka składa się z około 37,5% etanolu, ale zawiera większość wody. Zaś wino zawiera maksymalnie 18% etanolu, a resztę stanowi woda, kwasy organiczne, cukry, związki polifenolowe itp. Z kolei w piwie mamy ok. 3 – 7% etanolu, a także wodę, słód, chmiel, drożdże.

Chociaż woda ma 0 kcal, witaminy i sole mineralne również, to trzeba pamiętać, że do trunków dolewane są różne wysokoenergetyczne specyfiki, np. syropy cukrowe. Generalnie pod kątem wartości energetycznej można przyjąć, że wypijane napoje wyskokowe są źródłem etanolu i/lub węglowodanów, a także ogromnych ilości kilokalorii.

Wiadomo, że nadwyżka energetyczna prowadzi do gromadzenia tkanki tłuszczowej i przy okazji kilku powikłań zdrowotnych. Faktem jest także, że cukry dodawane do napojów alkoholowych (albo niealkoholowych) będą traktowane przez organizm jako zwykłe źródło energii. Jeżeli pula energetyczna  z całego dnia razem z tymi węglowodanami da nam deficyt energetyczny – schudniemy.

Jeżeli jednak całkowita wartość energii przyjętej w ciągu dnia, razem ze wspomnianymi węglowodanami będzie nadmierna, to przytyjemy. Jest to oczywiście duże uproszczenie, co spróbuję wyjaśnić później. Istnieją jednak teorie, że ogólnie rozumiane alkohole ze sklepowej półki nie powodują przyrostu tkanki tłuszczowej, a co więcej mogą odchudzać. Badań na ten temat jest wiele.

Badania sprzed 2000 roku

Jak wspomniano wyżej, badań naukowych, w których szukano zależności pomiędzy spożyciem alkoholu a tyciem jest mnóstwo. Kierując się zasadą, że badania sprzed 10 lat ulegają pewnemu przedawnieniu, poniższe rozważania są oparte głównie na nowszych publikacjach, ale zawierają również opisy ciekawych wyników starszych prac.

Wbrew pozorom zagadnienie nie jest tak świeże, jak mogłoby się wydawać. W 1991 roku niejaki Pan o nazwisku Lieber przeprowadził eksperyment z udziałem 14 osób uzależnionych od alkoholu (13 mężczyzn, 1 kobieta), w którym zastępował pulę węglowodanów w diecie etanolem. W miarę zwiększania ilości etanolu, aż do uzyskania 50 % całkowitej podaży energii, masa ciała badanych zmniejszała się. Co ciekawe była to kontrolowana dieta izokaloryczna2.

Kiedy dodawano do diety izokalorycznej etanolu, nie zastępując nim żadnego makroelementu, pacjenci początkowo zwiększali masę ciała, ale stopniowo wracali do masy wyjściowej. Kiedy dla porównania, zamiast etanolu dodatkową pulę energii zastąpiono czekoladą, jak łatwo się domyślić pacjenci tyli. Co ważne, zaobserwowano również, że dieta izokaloryczna niskotłuszczowa (<5% energii) hamowała efekt odchudzający etanolu, a wysokotłuszczowa (35% energii) łączona z etanolem prowadziła do deficytu masy ciała2.

Badacze tłumaczyli to zjawisko hamowaniem możliwości wykorzystania tłuszczu jako energii w obecności etanolu poprzez uszkodzenia mitochondrialne, a w konsekwencji powstawania deficytu energetycznego. Trzeba jednak pamiętać, że zaobserwowane zjawiska dotyczyły osób uzależnionych od alkoholu, a więc takich u których doszło do uszkodzeń np. wątroby2.

Rok później wykazano z kolei, że obecność etanolu zarówno dodanego do izokalorycznej diety jak i wprowadzonego w formie substytutu makroskładników diety powodowało zahamowanie oksydacji lipidów. Tego samego efektu nie zaobserwowano wobec węglowodanów i białek. Brak możliwości oksydacji lipidów powoduje odkładanie się ich w tkance tłuszczowej. Z drugiej strony wydatek energetyczny przy spożywanu etanolu wzrastał. Grupę badanych stanowili mężczyźni w wieku ok. 24 lat o normalnej masie ciała3.

W 1997 roku powstał pomysł zbadania umiarkowanego spożycia alkoholu w kontekście kontrolowania masy ciała. Wówczas pojawiły się pierwsze doniesienia o tym, że spożycie czerwonego wina może działać prozdrowotnie4.

W poprzednich badaniach ilości spożywanego etanolu były raczej znaczne, często stanowiły ponad 20% energii dobowej. W tym badaniu wprowadzono napój alkoholowy w ilości nie przekraczającej 5% całkowitej podaży dobowej energii4.

Uczestnicy otrzymywali 270 ml czerwonego wina dziennie, o 13 % zawartości etanolu. Ochotnicy w okresie 6 tygodni codzienego picia nie zwiększyli masy ciała, w tym tkanki tłuszczowej. Poza tym nie wykazano żadnych zmian w metaboliźmie komórkowym, spożyciu energii ogółem lub makroskładników, stężeniu insuliny i glukozy4.

W 1999 roku powstała publikacja pod redakcja Pana Erica Jéquier. Z tej publikacji część internetowych źródeł wyciągnęła jedno zdanie oskarżając dietetyków o rzekome pomówienia. Chodziło o zdanie,  w którym Pan  Jéquier wspomina o teorii niskiej wartości biologicznej alkoholu, proponowane jako hipoteza przez innych badaczy5. Ta niska dostępność biologiczna miałaby tłumaczyć brak tycia po spożyciu alkoholu.

Szkoda jednak, że autorzy internetowych prawd o zdrowiu nie doczytali następnych zdań, które są sprostowaniem powyższej hipotezy i jasno wskazują, że energia pobrana z etanolu jest wykorzystywana przez organizm5.

Co prawda efekt zwiększonej termogenezy delikatnie uszczupla wykorzystanie etanolu, ale wynosi on jedynie 15%, a pozostałe 85% energii jest dostępne dla organizmu. Termogeneza indukowana alkoholem jest wyższa niż termogeneza po spożyciu węglowodanów lub tłuszczu, ale niższa niż efekt termiczny białka5. Generalnie we wsponianej publikacji sam autor sprawia wrażenie ambiwalentnego i nie sugeruje żadnych pewnych wniosków.

Po zapoznaniu się z wynikami powyższych badań można odnieść wrażenie, że etanol mógłby wykazywać tendencję do redukowania masy ciała albo zapobiegania jej przyrostom, chociaż nie jest to do końca jasne. Z drugiej strony kilka teorii odnośnie zaniżonej oksydacji tłuszczu wydaje się mieć sens. Czy w takim razie kolejne badania rozjaśniły ten problem?

Dane zebrane w latach 2010 – 2014

W zasadzie przez całą dekadę temat był odsunięty na drugi plan. Być może było to spowodowane wiedzą o niebezpiecznych konsekwencjach nadużywania alkoholu. W każdym razie trudno się doszukać obszernych badań z tego okresu.

2010 rok zaowocował ciekawym, niemal 13-sto letnim badaniem obserwacyjnym, którym objęto 19 220 amerykańskie kobiety w wieku około 40 lat. Kobiety nie chorowały na cukrzycę lub choroby krążenia, ani na nowotwory. Ich masa ciała mieściła się w zakresach normy6.

Chociaż wybrana przez naukowców forma badań jest obarczona dużym ryzykiem błędów (kobiety wypełniały samodzielnie kwestionariusze, brakowało kontrolowanych warunków, nie uwzględnieniono zmiennych żywieniowych), to umiarkowane spożycie alkoholu w tej grupie spowodowało spadek masy ciała i zmniejszyło ryzyko zachorowania na nadwagę lub otyłość 6.

W badaniu przeglądowym z 2011 roku obejmującym 31 publikacji uznano umiarkowane picie (zwłaszcza wina) jako bezpieczne, a nawet korzystne w redukcji masy ciała. Z drugiej strony zwrócono uwagę, że osoby nadużywające alkoholu miały zwykle wyższą masę ciała plus pełen pakiet chorób włącznie7.

Czytając wyniki badań można znaleźć kilka niedociągnięć. Wydaje się, że badacze z pewnego powodu unikali podjęcia się pewnych zagadnień i jasnego wyrażania tez.

Ostrożność jest jednak dobrą cechą naukowców. Wobec powyżej przetoczonych badań wydaje się zasadne stwierdzenie, że niskie i umiarkowane spożycie alkoholu nie przynosi negatywnych skutków w postaci gromadzenia tkanki tłuszczowej, ale nadużywanie alkoholu może już takie ryzyko nieść.

Nowe doniesienia z lat 2015 – 2018

W 2015 roku zwrócono uwagę na pewien dość istotny aspekt, który może zaburzać wyniki poprzednich badań w znacznym zakresie. Chodzi o psychologiczne przekonania. Jak wiadomo podczas upijania się mamy tendencję do zmieniania zdania albo wykonywania czynności, których byśmy normalnie nie zrobili. Alkohol ma właściwości rozluźniające, co może mieć przełożenie również na wybory żywieniowe9.

We wspomnianym badaniu okazało się, że osoby stosujące restrykcyjne ograniczenia żywieniowe lub będące na diecie, gdzie część produktów była zakazana, miały tendencję do picia większej ilości alkoholu i spożywania wyraźnie pokaźniejszej ilości jedzenia, niż osoby, które takich ograniczeń nie miały.

Poza tym przyjmowanie alkoholu w towarzystwie posiłków występuje z kompensacją energetyczną, co objawia się zwiększeniem apetytu. Alkohol może działać na odżywianie się w różnoraki sposób, chociaż sam w sobie niekoniecznie tuczy9.

W tym samym roku ukazała się inna obszerna publikacja, ze skrupulatnie zebranymi i przeanalizowanymi danymi odnośnie wpływu alkoholu na masę ciała. W publikacji znalazła się większa ilość badań opisanych powyżej. Według nowych badań umiarkowane picie napojów alkoholowych nie było związane z występowaniem nadmiernej tkanki tłuszczowej10.

Częste picie alkoholu również nie prowadziło do otyłości. Odmiennie jest jednak w przypadku przyjmowania dużej ilości alkoholu. Nadmierne dawki będą skutkować otyłością, cukrzycą i gromadzeniem tkanki tłuszczowej. Może być to częściowo związane z częstym występowaniem kompulsywnego objadania się wśród osób nadużywających alkoholu, co sugeruje wspomniany wpływ czynników psychologicznych 10.

W tym samym badaniu zwrócono uwagę na wpływ alkoholu na hormony sytości. Alkohol wykazał działanie inhibujące wobec insuliny i peptydu glukagonopodobnego-1, prowadząc do wzrostu sytości 11,12. Z drugiej strony obecność etanolu nie miała wpływu na stężenia innych układów sytości tj. peptydu YY, greliny, glukozozależnego peptydu insulinotropowego, albo cholecystokininy 12-14.

Z kolei oznaczanie ilości neuropeptydu Y wykazały zwiększone jego stężenie występujące centralnie w układzie nerwowym, ale nie w osoczu 13,15. Poza tym alkohol wpływał na szlaki opioidowe, serotoninergiczne i GABAergiczne, mogąc prowadzić do wzrostu apetytu 15-18.

Wcześniej podejrzewano, że alkohol hamuje oksydację lipidów uniemożliwiając odchudzanie. W tej publikacji autorzy uznają tę tęzę za błędną10. Potwierdzają jednak, że etanol w organizmie zwiększa wydatki energetyczne. Odbywa się to na dwa sposoby: zwiększa efekt termogeniczny i aktywuje nieefektywny mikrosomalny system utleniania etanolu w wątrobie (MEOS).

MEOS jest tym częściej aktywowany im częściej spożywamy etanol, podobnie jak dehydrogenaza alkoholowa. W wyniku aktywacji MEOS jest wytwarzane mniej energii w postaci ATP, niż dla innych przemian. Istnieje podejrzenie, że ta mała ilość energii jest wykorzystywana głównie do zwiększenia produkcji ciepła19. Te twierdzenia mogłyby częściowo tłumaczyć brak efektu lipogenicznego alkoholu u części osób.

W dalszym ciągu istnieje jednak nierozwiązana kwestia rodzaju spożywanego alkoholu. Wobec powyższych badań wydaje się, że spożycie wina, zwłaszcza czerwonego jest bezpieczne dla sylwetki. Część danych na temat spożycia piwa opisuje je jako impuls do gromadzenia dodatkowych kilogramów 20,21 część natomiast temu przeczy 22. Z dietetycznego punktu widzenia można uznać wino i czyste alkohole za bezpieczniejsze niż piwo z dodatkiem syropu czy wiśniówka pełna cukru.

Kiedy można pić bez konsekwencji?

Aspekty, które mogą regulować przybieranie tkanki tłuszczowej przez podaż alkoholu są równie ważne co jego rodzaj i ilość. Alkoholizm, genetyczne predyspozycje do alkoholizmu, krótki sen (<6 godzin), brak aktywności fizycznej, osobowość kompulsywna, zaburzenia odżywiania i zaburzenia psychiczne mogą pośrednio predysponować do wzrostu masy ciała, gdy są łączone z alkoholem 10.

Poza tym osoby, które już mają insulinooporność, cukrzycę, otyłość lub stłuszczenie wątroby nie powinny pić alkoholu, m.in. z powodu wzrostu syntezy adipokin, mediatorów prozapalnych i wolnych kwasów tłuszczowych z tkanki tłuszczowej w obecności alkoholu, co prowadzi do uszkodzeń wątroby 23.

Występujące okazyjnie epizody nadmiernego przyjmowania alkoholu nie zrujnują planów dietetycznych. Zanim jednak zdecydujesz się na trzydniową libację pamiętaj, że nadmierne picie jest jedną z przyczyn śmiertelności, chorób układu sercowo-naczyniowego, cukrzycy, udaru mózgu i niewydolności serca 8.

Wydaje się, że etanol nie tuczy, a nawet wykazuje pewne korzyści zdrowotne. Są one jednak ograniczone i dostępne w ściśle określonych warunkach. Najlepiej zatrzymać się na dwóch kieliszkach czerwonego wina, które przez bogactwo polifenoli i antyoksydantów zmniejsza ryzyko chorób, np. układu sercowo-naczyniowego, a ponadto może wspomagać odchudzanie.

Praktyka pokazuje, że odczucia po spożyciu alkoholu mogą być bardzo różnorodne i zależne od ogromnej liczby czynników. Tak więc trudno na dzień dzisiejszy postawić jednoznaczną tezę, która sprawdzi się u każdego. Są osoby, które po spożyciu alkoholu nie mogą usiedzieć w miejscu, zwiększając tym samym wydatek energetyczny. Są też jednak i takie przypadki, gdzie po alkoholu wolimy się położyć.

Te różnice zdecydowanie wpływają na wydatek energetyczny. Poza tym jak wiadomo, występują osobnicze predyspozycje do wzrostu lub spadku apetytu przy konsumpcji alkoholu. Deficyt energetyczny może pojawić się także w wyniku zatrucia alkoholowego, zwłaszcza poprzedzonego postem.

Jest jeszcze wiele znaków zapytania odnośnie wpływu alkoholu na tycie. Wiadomo jednak, że niskie i umiarkowane spożycie alkoholu (najlepiej wina) nie prowadzi do przyrostu tkanki tłuszczowej, nawet gdy występuje często.

 

O autorze

Emilia Jachimowska

Emilia Jachimowska

Mgr inż. Emilia Jachimowska

Specjalistka w dziedzinie dietetyki klinicznej i psychodietetyki.
W swojej praktyce zawodowej opiera się na najnowszych badaniach naukowych, które jak mocno wierzy, powinny leżeć u podstaw skutecznego doradztwa żywieniowego. Zwolenniczka traktowania dietetyki jako działu medycyny. Posiada doświadczenie w prowadzeniu pacjentów z ciężkimi oraz przewlekłymi chorobami.
Regularnie dokształca się podczas szkoleń, kursów, kongresów i konferencji naukowych.

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad