Blogi Treningowe Ciekawostki treningowe Motywatory Suplementacja Trening

Od treningu do treningu.

Od treningu do treningu, od pomysłu do pomysłu… Też tak macie? U mnie tak jest. Pomysły przy porannej kawie miewałem i nadal mam. Najważniejsze, że te pomysły realizuję. Ważne jest też, że są „życzliwi”, którzy pomagają mi w realizacji pomysłów. Moich pomysłów… Kto chociaż raz został oszukany, dobrze wie, jak przekuć to we własny sukces. Jeśli zdarzy się, że wyprowadziłem kogoś na manowce, wiem, że nigdy więcej nie mogę popełnić tego błędu. I ta wiedza, ta świadomość, to też sukces.

Ostatnio można mnie częściej oglądać niż czytać. Teraz nastawiłem się na bieg 14km. Taka odskocznia od dźwigania ciężarów i grapplingowych kulanek. Człowiek czasami potrzebuje zejść, lepiej może zabrzmi: „zbiec” z codzienności, żeby nie zwariować. Dzięki kilku zmianom udało mi się stworzyć grupę treningową, którą nazwałem: Trening Plenerowy. Proponuję chętnym/ zainteresowanym wspólne poskakanie, przebieżki, czy trening kondycyjny. I to wszystko w plenerze, w każdy czwartek, o godzinie 19 – zapraszam. Jak się okazało, zainteresowani „kanapowcy” jak i Ci, którzy na co dzień trenujący w różnych klubach, i to bez jakichkolwiek podziałów, pojawili się na pierwszych dwóch spotkaniach.

Minął długi weekend. Wielu rodaków ruszyło nad morze i nad jeziora… Jak zwykle, zakorkowana była A1 na wylocie w stronę trójmiasta. Przerąbane. Zostałem tym razem w domu. Nie mogłem narzekać na nadmiar wolnego czasu. Czwartek – trening plenerowy. Piątek – dzień dziecka z dzieckiem. Jeśli zaś chodzi o sobotę – w prywatnym kalendarzu treningowym zaplanowane miałem minimum 10 km biegu. Lenistwo mnie dopadło… . Jednak informacje znalezione w Internecie przyniosły mi nie lada rozwiązanie; trzy sportowe propozycje na dystansie 10 km. Możliwość zapisania się w dniu zawodów z zaznaczeniem: „jeśli będą miejsca”. Wybrałem więc najbliższą miejscowość. Wybrałem się z rodziną do Łasina. 20 min drogi od domu. Ośrodek wypoczynkowy, plaża, piękna pogoda i… udało się zapisać i wystartować. Zobaczcie jak można wykorzystać treningowy dzień w formie „przyjemne z pożytecznym”. Upał był niemiłosierny, a trasa wymagająca. Tlenu starczyło na 8,5km z dobrym tempem. Na 9 km zacząłem odczuwać utrudnienia związane z morderczą temperaturę powietrza i asfaltu. Udało mi się zrobić kolejną życiówkę na 10 km mój czas: 00:53:36. Przy moim pesymistycznym nastawieniu do biegania, uważam ten wynik za sukces. Ciekaw jestem czy zejdę poniżej 50 min. Nie mam jakiegoś ciśnienia na wyniki podczas biegania, wiecie jednak jak jest, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Niedziela, to już zupełnie inny wymiar mojego sportowego świata. Mowa o pierwszym w moim życiu sportowym szkoleniu. Nie licząc oczywiście seminariów BJJ, K1 i MMA na jakich byłem. W niedzielę bowiem, skorzystałem z zaproszenia Grudziądzkiego klubu CrossBox, który organizował warsztaty z Kettlebell. Prowadził je Bronek Olenkowicz. Osoba tak znana w świecie kettlebell i CrossFitu, że chyba nie trzeba go przedstawiać. Przypomnę, że Bron jest obecnie 7 zawodnikiem CrossFit w Europie. Dostał się bowiem w eliminacjach CrossFit Games do europejskich – nazwijmy: finałów, które miały wyłonić pierwszą piątkę do światowych finałów w USA. Jak sam Bronek powiedział: zabrakło naprawdę niewiele, by być w tej elitarnej piątce. Powiedział też, że zabrakło troszkę szczęścia. Szkolenie obejmowało podstawy i progres podczas tych ćwiczeń z odważnikami kettlebell. 6h szkolenia dało mi wiedzę z historii ćwiczeń z odważnikami, planowaniu treningów i samej technice. Świetnie można to wszystko wykorzystać pod trening CrossFit. Nie zabrakło teorii i praktyki. Tureckie wstawanie, swing i inne ćwiczenia praktykowane pod czujnym okiem Bronka, to inny wymiar nauki. Serio! Pierwszy raz jakikolwiek trener przekazał mi tyle wiedzy. Jeśli chodzi o tego typu sport.

Odważniki kettlebell lubiłem od zawsze. Odsyłam do mojego logo. Zobaczycie tam zawodnika trzymającego odważnik skrzyżowany z pięścią w rękawicy do MMA. Kiedy robię trening w domu czy plenerze, łatwiej jest użyć odważnika niż np. sztangi. Są po prostu łatwiejsze w „obsłudze”. Odważniki pomogą mi w budowaniu siły pod sporty chwytane. Planuję w przyszłości rozwijać się w tym treningu. Myślę sobie, że na wszystko przyjdzie czas. Pierw czeka mnie powrót do formy, by czuć satysfakcję. Wtedy wskoczę na dalsze doskonalenie swojej osoby. Bądźcie Zdrowi!

 

O autorze

Trenowac z Najlepszymi

Trenowac z Najlepszymi

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad