Blogi Treningowe Ciekawostki treningowe Motywatory Trening

Koniec sezonu 2016/17

Cześć!

Jestem tu od niedawna.  Mało kto (z czytelników Muscle-Zone Blog) zna moją wcześniejszą blagiersko – sportową historię.  Właśnie mija drugi sezon mojej aktywności.  Za  chwilę  wyjeżdżam na zasłużony urlop i dlatego właśnie przygotowałem podsumowanie ostatniego roku.

Sezon 2016/2017 właśnie dobiegł końca. Przyszedł czas na podsumowanie:

czerwiec 2016
Grappler Cup – Wewnętrzny turniej klubu, w którym szlifuję sztuki walki. Niestety, zaliczyłem dwie porażki z kolegami z klubu. Ogólnie: byłem bardzo z siebie niezadowolony. Każde, nawet najmniejsze niepowodzenie, dobijało mnie.


sierpień 2016
Rozpoczęła się moja przygoda z kimonem. Wreszcie spróbowałem…  był to więcej niż jeden trening. Treningi w GI zaplanowałem w Warszawie w LFC oraz podczas urlopu – z Karoliną Zawodnik w Koładce. Świetni ludzie i świetne treningi. Miło spędzony wakacyjny czas. Niestety obecnie nie ma w moim mieście sekcji BJJ w GI.  Przyjaźń z kimonem musiała zostać zawieszona. Chociaż czasem udaje się zawiązać pas i poszarpać „za szmaty”.

wrzesień 2016
Uczestniczyłem w świetnym seminarium z Marcinem Różalem Różalskim. To było dla mnie niepowtarzalne przeżycie. Przekonałem się, jak dużym  zainteresowaniem  wśród uczestników spotkania cieszyły się dwa treningi  prowadzone przez Różala. Dużo uderzeń, kopnięć…  i przez kilka dni miałem problemy z chodzeniem. Uważam, że seminarium było najlepsze z tych, jakie do tej pory odbywały się w Grudziądzu. To była duża dawka solidnej energii od Różala…  trzeba przyjemniaczka  poznać osobiście i się przekonać.


wrzesień 2016
To również pierwsze doświadczenie z CrossFitem. Uczestniczyłem w wewnętrznych zawodach klubu 86300CrossFit. Zająłem tam przedostatnie miejsce, bo kontuzja zmusiła do zejścia z placu boju zawodnika. Ta „porażka” nie zniechęciła mnie do tego sportu. Przeciwnie. Jak możecie  wnioskować z mojego poprzedniego, wstawionego tutaj bloga, wróciłem do boxa  CrossFitu.  Zestaw ćwiczeń przygotowanych tego dnia przez organizatorów, zniszczyły mnie fizycznie. Chwała im za to.

wrzesień 2016
I oto pierwszy złoty medal w życiu zawisł na moim karku. Był to medal zdobyty na Pucharze Polski NO GI Jiu Jitsu w Luboniu pod Poznaniem. Do finału stanąłem naprzeciw Mariusza Dzierko. Złota blaszka zajęła honorowe miejsce na wieszaku przeznaczonym na medale. Pierwsze zawody, z których wróciłem zadowolony na prawie sto procent.

  październik 2016
Ciągle będę podkreślał, że nienawidzę biegać. Jednak postanowiłem pobiec po raz pierwszy w dorosłym życiu w biegu ulicznym. Pięciokilometrowa trasa z charytatywnym wydźwiękiem. Nie chodziło o wyniki przecież. Niemniej, było to dla mnie wyzwanie, które kosztowało mnie dużo zacięcia.

  październik 2016
To też pierwsza Warszawska Granda na chwyty i dłuższy dzień sparingów w GI. Tym razem  kimonko już tak nie paraliżowało. Tym razem powalczyłem z solidnymi zawodnikami i poznawać ten sport w bliższym kontakcie. W Warszawie pojawiłem się z kumplem, któremu kolejny raz dziękuję za wspólny wypad.

październik 2016
Tym razem przeżyłem największą porażkę, z którą nie mogłem się długo pogodzić.  Myślałem o 7 – minutowej walce, zakończonej moją klęską .Był to dla mnie jednym z najgorszych dni sportowych. Przegrać na punkty po dogrywce, kiedy czujesz, że przeciwnik jest dużo lżejszy i słabszy… masakra jakaś.

grudzień 2016
Kolejne zawody. Tym razem Winter Open w Luboniu, i kolejna rywalizacja w Jiu Jitsu. Kolejna moja porażka, która dała mi srebrny medal. Porażka, bo stoczyłem tylko jedną walkę…   Każde niepowodzenie, od pewnego czasu , uważam za naukę.

grudzień 2016
II Granda na chwyty w Warszawie. Tym razem edycja turniejowa, gdzie wywalczyłem pierwszy swój medal za pojedynki w kimonie. I co? I kolejne porażki. Walki z bardziej doświadczonymi kolegami, którzy w żaden sposób nie zamierzali mnie oszczędzać. Usatysfakcjonowany wróciłem ze stolicy.  Nazajutrz po powrocie, uczestniczyłem w roczku istnienia klubu Grappler.

styczeń 2017
Kolejny Grapplethon w Warszawie. Charytatywny dzień sparingowy w szczytnym celu – zbierano pieniążki dla Dawida. Podczas trzygodzinnych sparingów grapplerzy pomagali potrzebującemu dzieciaczkowi. Walki solidne, sporo znanych twarzy, fajna zabawa.

luty 2017
Debiuty Cross 2017, i mój debiut w takich zawodach. Wspomniałem o nich w poprzednim blogu tutaj. Odsyłam do ostatniej publikacji. Przeczytaj

luty2017
Seminarium w klubie Grappler Grudziądz. Tym razem spotkaliśmy się z Maciejem Glabusem i Alfem. To były dwa treningi w „parterze”. Alf pokazał,  jak łatwo można prostymi sztuczkami oszukać i pokonać przeciwnika. Mieliśmy możliwość zobaczyć cały zawodniczy kunszt Macieja z bliska.

luty 2017
Kolejne wydarzenie, to wyjazd na 24h maraton BJJ do Gdańska. Na gdańskim AWF miałem „kulać się” całą dobę by… pomagać. Bo to również charytatywna impreza. Niestety po stoczeniu 58 walk musiałem odpuściłem. Ból pleców zwyciężył. „Zająłem” 18 miejsce na 215 zapisanych gości.

kwiecień 2017
Pirania Grappling Camp – pierwszy sportowy obóz na jakim byłem. Do tego, obóz sparingowy i czołówka polskich fighterów na macie. Wśród nich, Mateusz Gamrot, ciągle niepokonany mistrz federacji KSW. Zdobyłem  nowe doświadczenie i przeżycia, które sportowo ciężko będzie przebić.

  kwiecień 2017
Trzy tygodnie po obozie, po ciężkich przygotowaniach, zjawiłem się na Mistrzostwach Polski ADCC. Świetna impreza, solidni przeciwnicy, jedno zwycięstwo i trzy porażki. Przede mną rok na lepsze przygotowanie się do najbliższego spotkania. Planuję się zrehabilitować.

maj 2017
Pierwsza pokonana „dycha”. Zmniejszenie nienawiści do biegania. Udziałem w biegu na dystansie 10km udowodniłem sobie, że nie jest to tako zła dyscyplina.  Dystans pokonałem poniżej 60 minut. Biegam dalej…

Biegam dalej, bo czeka mnie kolejny sezon. Sportowy sezon, w którym może wreszcie uda się więcej wygrać niż przegrać. A może to wcale nie ma znaczenia? Przecież zarówno  zwycięstwa, jak i porażki, wiele uczą i wiele dają. Czy to przegrana na macie czy pokonanie znienawidzonego dystansu. Każde takie doświadczenie czegoś uczy, coś daje, coś odbiera. Ważne jest, by czerpać z tego garściami, brać dla siebie ile się da i dawać też coś od siebie innym.

Kiedyś już wspominałem o planowaniu swojej drogi przygotowań do danych zawodów. Teraz zastanawiam się nad kolejnym planem. Zastanawiam się, w których zawodach w tym roku uczestniczyć, które „zaliczyć” w kierunku swojej blogerskiej aktywności. Nadmienię, że w mijającym sezonie, odwiedziłem ich około dwadzieścia. Planuję, ciężko trenuję… chcę  dać z siebie jak najwięcej, Chcę realizować samego siebie i dać Wam motywację. Pozdrawiam Was i zachęcam do śledzenia moje drogi w sezonie 2017/2018. Bądźcie zdrowi!

O autorze

Trenowac z Najlepszymi

Trenowac z Najlepszymi

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad