Blogi Treningowe Suplementacja Trening

Było ciężko.

Pięć tygodni walki, bólu i… wizji upadku, planu rezygnacji, wycofania.

Właśnie o tym dzisiaj będą moje rozważania. Zapisując się na bieg 14-sto kilometrowy, nie spodziewałem się, że czekać mnie będzie tyle wyrzeczeń. Nie przewidziałem, że będzie tak bolało, że tak bardzo nie będzie mi się chciało. Zasypiałem myśląc o bieganiu, śniłem o bieganiu, a kiedy się budziłem, też myślałem o bieganiu. Tak! Paranoja, obsesja, zaplątanie, obłęd. Kolejna dyscyplina sportowa, którą „olałem”, chociaż bieganie jest takie proste – ogólnie, może robić to każdy. Dupa! Otóż, kiedy przychodzi czas na bieganie, na przykład: co drugi dzień, a czasem nawet trzy dni z rzędu, a w tym „odcinek” 15 kilometrów, to dopiero wtedy jest „coś”. Masakra…

Nie mam już siły i chęci nie mam nic. Tak dzisiaj to mi brak motywacji. Głowa chce, a ciało odmawia. "Brak sensu, brak udźwigu, brak kondychyBrat, tylko grad ciosów na twarz i kichy.Jak się masz, ledwo dyszysz, bierz się w garść, na co liczysz?Psia mać wiem, że stać cie na lepsze wyniki!"Ostatnia prosta przygotowań do wyzwania… trzymajcie kciuki. Na tablicy było 7km, zadanie wykonanie ale był to bardziej czołgobieg niż bieg.

Opublikowany przez Trenować z Najlepszymi 15 czerwca 2018

Nagle okazuje się, że ma się złe gacie, skarpetki, a koszulka jakaś taka niewygodna. Najbliższy sklep, w którym mógłbyś kupić wodę, jest nieczynny… A słońce, słońce powoduje, że nawet własny cień wkurza. Interwały, przebieżki, krótkie i długie odcinki biegowe – powolne, i te z podwyższonym tempem… i to, i tamto… Ile można? Można, nawet trzeba. Plan treningowy napisałem sobie sam. I trzymam się go. Prywatne sprawdziany z realizacji planów treningowych wypadają wyśmienicie. To jest poważny krok do samozadowolenia i samodyscypliny. Mimo, że z samodyscypliną u mnie bywało jakoś tak, dzisiaj jest całkiem dobrze. Pojawiały się po raz pierwszy tak duże kryzysy. Nigdy tak nie miałem. Może to wszystko dlatego, że nie lubię biegać. Nie lubię zwłaszcza DUŻYCH  dystansów.

Jest tak: Pobudka o 6- ej rano. Tablica pokazuje 6 km. Po pierwszym kilometrze biegu okazuje się, że już się nie chce i kolejne 5 km biegniesz na siłę. Spoko, myślisz, że to tylko dzisiaj. Drugiego dnia odpoczywasz i już myślisz o jutrzejszym niechceniu. Tragedia. Uwierzycie, albo i nie, ale bywałem bardziej nieznośny, niż podczas robienia wagi na zawody grapplingowe. Wrr. To tyle. Za tydzień opowiem jak poszło podczas weekendowego wyzwania biegowego. Trzymajcie kciuki.  Bądźcie zdrowi.

O autorze

Trenowac z Najlepszymi

Trenowac z Najlepszymi

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad