Suplementacja Suplementy diety

Był sobie stres

Czasami, gdy słyszę historie różnych osób na temat genezy lub zaostrzenia  ich choroby autoimmunologicznej, mam wrażenie, że zawsze zaczyna się ona od stwierdzenia: „..na początku był duży stres”, „To się stało po wypadku/tragedii etc.” albo „Ja na ogół wszystkim się stresuje”, „moja praca to ciągły stres”.

Ostatnio wiele się mówi o stresie. Jednak nie wszyscy są świadomi, co on tak naprawdę oznacza , jak jest poważny i przede wszystkim jak sobie z nim radzić. A jesteśmy bardziej zabieganym pokoleniem niż poprzednie, gdzie sen wg statystyk, jest najbardziej zaniedbaną podstawą. Stres to w końcu nie tylko czynniki świadome takie jak: szef choleryk, deadline, egzamin, korpo, wypadek, czy utknięcie w korku. Organizm przestawia się na „tryb ucieczki i walki” również w takich sytuacjach jak : niewyspanie, ciągła stymulacja kofeiną, stres umysłowy, stres emocjonalny, stres chemiczny, na skutek obciążenia toksynami, czy niestabilny poziom cukru albo chroniczne stany zapalne. A ile osób , które znacie poświęca się pracy, do tego trenuje 6 razy w tygodniu, gra na kompie do późnej nocy, a dopiero na końcu znajdują chwilę na sen.

Trzymasz czystą michę, trenujesz, a efekty wciąż nie są zadowalające? Może tu nie chodzi o gorsze geny, ale np. o zaniedbanie Twojego cyklu dobowego i ekspozycja na zbyt dużą ilość stresorów?

Bez wątpienia.. potrzebujemy stresu, zarówno fizycznego i emocjonalnego.

Adrenalina i kortyzol, produkowane w chwili stresu wyostrzają nam wzrok i słuch, wzmacniają mięśnie i zwiększają wydolność organizmu, żeby zwiększyć nasze szanse na przetrwanie w chwili zagrożenia. Nasz mózg natomiast  potrzebuje obciążenia nauką, adaptowania się do zmian, by móc produkować hormony wzrostu nerwów odpowiadające za budowanie nowych połączeń nerwowych. Gdy obciążenie znika, w mózgu dochodzi do kurczenia- atrofii, to jak z mięśniami- nie ćwiczysz ich- nie rozbudujesz:). Jednak po stresie powinna przyjść radość i rozluźnienie, bo stres powinien być sporadyczny, chwilowy, a nie przewlekły. Ciągłe napięcie, ciągłe denerwowanie się, mówi nam o tym, że jesteśmy źle przystosowani i może mieć to na nas destrukcyjny wpływ, zarówno na ciało jak i umysł (pisałam o tym TU). Po uporaniu się ze stresorem, ciało powinno przetworzyć i wydalić krążące we krwi hormony, po czym wrócić do strefy bezpieczeństwa. Nie będzie to możliwe, gdy nadnercza wciąż będą stymulowane. Sytuacja, gdzie mamy do czynienia z przewlekłym stresem niesie ze sobą kaskadę problemów; zaburzone są procesy metaboliczne, co z kolei prowadzi do stanów zapalnych ciała i mózgu. Rośnie ryzyko cukrzycy, otyłości, chorób autoimmunologicznych, psychicznych, nowotworowych. A każdy stan chorobowy sam w sobie jest już przewlekłym stresem.

Kiedy mówimy o stresie warto wspomnieć o AUN – autonomicznym układzie nerwowym, czyli naszym systemie nerwów łączących mózg z resztą ciała. Składa się on z dwóch części: układu współczulnego i przywspółczulnego. I warto zapamiętać, że oba nigdy nie działają równolegle. Układ współczulny zajmuje się mobilizacją organizmu, działaniem w sytuacjach napięcia,  przywspółczulny natomiast działa, gdy organizm czuje się bezpieczny – komórki wówczas wiedzą, że wszystko jest okej i mogą oddać się normalnej pracy –  trawieniu, oddychaniu,  produkcją hormonów, usuwaniem toksyn. Gdy jednak współczulny przejmuje kontrolę, reguły gry się diametralnie zmieniają. Przywspółczulny układ zatrzymuje się, a komórki przełączają się na tryb „ready to fight” – przygotowują się do walki lub ucieczki. Dlatego często mówię, żeby  nie jeść w stresie, ponieważ Twój organizm nie myśli wówczas o trawieniu.

Gdy jesteśmy w stresie tarczyca przyspiesza metabolizm, a nadnercza zaczynają produkcję hormonów : adrenalina, noradrenalina oraz kortyzol, które podnoszą dodatkowo poziom cukru, dostarczając organizmowi niezbędnej energii. Podnosi się tym samym poziom insuliny, co na dłuższą metę może doprowadzić na insulinooporności. Tarczyca dostosowuje się do działań nadnerczy. Jeśli hormony stresu ciągle są produkowane, tarczyca tak samo ciągle grzeje silnik.

Z czasem niestety nadnercza wyczerpują zapasy, choć z punkty widzenia konwencjonalnego wszystko może wydawać się okej.  Tarczyca, która będzie próbowała przejąć inicjatywę, jeśli nadal napotka na przewlekły stres, w końcu może się stać niedoczynna. I wtedy zapada totalne zmęczenie.

(więcej o hormonach pisałam TU)

Stres nie tylko zaburza poziom hormonów, ale i wpływa na kondycję wyściółki jelita, naczyń krwionośnych, mózgu i serca! Wszystko to razem zwiększa ryzyko wystąpienia bądź zaostrzenia choroby autoimmunologicznej . Oczywiście musi być gen, ale u osoby nie predysponowanej, też na zdrowiu się to odbije. Rachunek prędzej czy później przyjdzie. A forma może za to odejść.

Jak radzić sobie ze stresem?

Podstawą będzie pozbycie się stanów zapalnych, które powodują:

  • nienaturalna dieta, produkty bogate w cukier i tłuszcze trans,
  • nadmiar tłuszczy PUFA- omega 6, które stymulują stan zapalny
  • brak snu
  • przetrenowanie
  • problemy trawienne
  • stres chemiczny, fizyczny, emocjonalny,
  • leki typu Apap,
  • wirusy, pasożyty, grzyby, pleśń
  • wahania glukozy.

Jednak jeszcze dochodzi aspekt psychiki. Musimy przełączyć nasz autonomiczny układ nerwowy  z trybu współczulnego na przywspółczulny, by organizm czuł, że jest bezpieczny.

Łatwo powiedzieć, co? 🙂 tylko jak tego dokonać?

Wychodzę z założenia, że robiąc czynności, które sprawiają nam przyjemność, a nie miałoby na nie miejsca w momencie zagrożenia, jesteśmy w stanie oszukać nasz organizm. Mogłaby to być medytacja, spacer, gotowanie (to mój sposób:)), malowanie, śpiewanie, ćwiczenia, czy plewienie w ogródku. Skoro mamy czas na robienie tych rzeczy, to nasz mózg otrzymuje sygnał, że raczej nie walczymy o przetrwanie:). Jeśli nie jesteśmy w stanie wydobyć z tego przyjemności, lub zmotywować się do znalezienia na tego typu czynności czasu , wówczas można zapisać się na spotkania z coachem, psychodietetykiem, jogę lub regularnie spotykać się z grupą wsparcia.

Bardzo dobrym sposobem są masaże. Nasza skóra oczekuje dotyku oraz relaksu. Jednak codzienne masaże u specjalisty to może być nie lada finansowe wyzwanie. Dlatego warto zaangażować do tego bliską osobę, znaleźć w tym wspólną przyjemność, bądź wykonywać je samemu, jako codzienny rytuał przed spaniem lub tuż po wstaniu. Wskazówki jak to zrobić, z jaką siłą nacisku, w jakim kierunku, znajdziecie nawet na You Tubie, ale można również znaleźć mikro kursik na gruponie:).

W ciągu dnia fajnie jest wygenerować sobie pół godzinki na prowadzenie dziennika, w którym można zapisywać  listę wdzięczności lub małe cele, które miałyby na celu podnieść nie tylko Twoją samoocenę, ale głównie samopoczucie. Ja np. każdego dnia staram się pomóc choć jednej osobie, czy to starszej pani z wniesieniem zakupów, koleżance, czy fundacji. Z tego co pamiętam chyba sam dr Layne Norton, swoim podopiecznym oprócz trzymania odpowiednio wykonanego treningu, trzymania makro i suplementacji, kazał raz dziennie wykonać dobry uczynek.

Warto znaleźć w sobie motywację, wykraczającą poza własne ja.

Dbając o nasze nadnercza i układ nerwowy,  w konsultacji z dietetykiem lub lekarzem , w zależności od stanu zdrowia, można wesprzeć się suplementami.

Podstawą będzie magnez. Podniesiony poziom hormonów stresu prowadzi do niedoborów minerałów, zwłaszcza magnezu.

Możemy go suplementować w różnych formach, choć jabłczan jest najczęściej polecany przy zmęczeniu, to stosunkowo niedawno odkryta forma magnezu – l-treonian z łatwością pokonuje barierę krew-mózg i jego suplementacja przynosi główne korzyści dla mózgu i układu nerwowego. Również warto stosować najtańszą formę CITRATE (bardzo dobrze się wchłania i pomaga w zaparciach), TAURATE (taurynian, działa zapobiegawczo arytmii serca i strzeże naczynia krwionośne) , jak i  można robić kąpiele w płatkach magnezowych (chlorek magnezu), czy stosować kremy magnezowe. Warto rotować różnymi formami, bo każda z nich pomaga nam na innym poziomie.

Pomocne będą również adaptogeny, takie jak  L TEANINA łagodząca skutki stresu,

czy liofizowane nadnercze bydlęce ADRENAL CORTEX

Poza tym ważne jest:

  • dbanie o regularny biorytm dnia
  • unikanie podnoszenia kortyzolu wieczorem, w tym mocnych treningów siłowych,
  • kontakt z naturą, wychodzenie na słoneczko,
  • stymulacja nerwu błędnego dla wyrównania układów AUN:

-oddychanie przeponą,

-medytacja OM, trzymasz dźwięki O i M przez kilka sekund https://www.youtube.com/watch?v=J11VChbAboA

-śpiewanie

-płukanie twarzy zimną wodą

-płukanie gardła

-floating (terapia unoszenia na wodzie, deprywacja sensoryczna)

No i najważniejsze..

ZNALEZIENIE RELAXU I SPOKOJU DUCHA

O autorze

Karola Kocięda

Karola Kocięda

Jestem studentką dietetyki, architektem wnętrz i fitnessfreakiem ;) Chcę pokazać Wam, że również zapracowane osoby, takie jak ja, przy dobrej organizacji i niewielkim nakładzie czasowym, mogą żyć fit. Do tego moje przepisy pozwolą Wam szczęśliwie życ na redukcji;) #noexuses. Zapraszam!

› Zobacz wszystkie artykuły

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj aby skomentować artykuł

Facebook

Ad